Makabryczne odkrycie w bloku w Siemianowicach Śląskich! Rodzina znaleziona martwa. Wyczuł to pies

Makabryczne odkrycie w bloku w Siemianowicach Śląskich! Rodzina znaleziona martwa. Wyczuł to pies

Wszystko zaczęło się od niepokoju psa, który z czasem przerodził się w dramatyczne odkrycie. W jednym z bloków w Siemianowicach Śląskich służby zostały wezwane do mieszkania, z którego od pewnego czasu nie dochodziły żadne odgłosy życia. Po siłowym wejściu do środka okazało się, że w lokalu znajdują się ciała trzech osób – całej rodziny, która mieszkała tam razem od lat.

W jednym z mieszkań w Siemianowicach Śląskich doszło do wstrząsającego odkrycia. W niewielkim lokalu znaleziono ciała trzech osób – starszego małżeństwa oraz ich dorosłego syna. Dramat rozegrał się za zamkniętymi drzwiami, a wszystko zaczęło się od niepokojącej ciszy, która zwróciła uwagę sąsiadki mieszkającej tuż obok.

Tragedia w mieszkaniu w Siemianowicach

Kobieta od dawna mieszkała drzwi w drzwi z rodziną. Jak relacjonuje, jej pies zawsze reagował, gdy przechodzili obok ich mieszkania. Tym razem zachował się inaczej.

Zawsze coś wyczuwał. Jak przechodziliśmy, obwąchiwał drzwi, stawał, jakby słyszał ruch — relacjonuje kobieta.

Tego dnia zwierzę przeszło obojętnie. Nie było żadnych dźwięków zza ściany. Sąsiadka zapukała, ale nikt nie odpowiedział. Wtedy zdecydowano się wezwać służby.

Na miejsce przyjechała policja oraz straż pożarna. Drzwi do mieszkania zostały wyważone. W środku zastano dramatyczny widok.

W jednym z pokoi, w łóżkach, leżeli 95-letni Zbigniew i jego 95-letnia żona Stanisława. W innym pomieszczeniu odnaleziono ciało ich ponad 60-letniego syna Jerzego. Rodzina nie miała innych bliskich, a wszyscy troje mieszkali razem.

Wyglądali, jakby spali — mówi rozmówczyni „Faktu”. — Jakby śmierć zaskoczyła ich we śnie — dodaje.

Starsze małżeństwo od dawna nie opuszczało mieszkania. Ze względu na wiek praktycznie nie schodzili już na dół. Codziennie dostarczano im obiady w ramach pomocy dla seniorów. Sprawy poza domem załatwiał syn, który mieszkał z rodzicami. Według sąsiadów ostatni raz był widziany około dwóch tygodni wcześniej.

Mieszkańcy bloku przyznają, że nic nie wskazywało na tragedię. Nie czuli żadnego zapachu ani nie słyszeli niepokojących odgłosów. W ostatnich dniach pod drzwi przychodził kurier z posiłkami, co może sugerować, że do zgonu doszło stosunkowo niedawno.

Co było przyczyną śmierci?

Śledczy nie podają na razie oficjalnych ustaleń. W mieszkaniu przeprowadzono szczegółowe czynności pod nadzorem prokuratora, zabezpieczono ślady, a ciała przekazano do badań.

Decyzją prokuratora zwłoki zabezpieczone zostały do sekcji, która pozwoli ustalić przyczynę zgonu. Trwające czynności mają na celu wyjaśnienie szczegółowych okoliczności tego zdarzenia — poinformował mł. asp. Dorian Mitas w rozmowie z Radiem Piekary.

Na razie nie wiadomo, czy doszło do nieszczęśliwego wypadku, zatrucia, czy też innej tragedii. Odpowiedzi ma przynieść sekcja zwłok i dalsze śledztwo.

źródło zdjęć: Canva