
Wydarzenia na Bliskim Wschodzie nabierają tempa. Po atakach na region napięcie nie maleje, a wręcz przeciwnie – kolejne państwa wprowadzają ograniczenia w ruchu lotniczym. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaktualizowało listę miejsc, do których stanowczo odradza podróże. Na liście znalazł się właśnie kolejny, jedenasty kraj.
Konflikt na Bliskim Wschodzie
Od kilku dni sytuacja w regionie jest wyjątkowo dynamiczna. Ataki militarne oraz napięcia polityczne doprowadziły do zamykania przestrzeni powietrznej w wielu państwach. Linie lotnicze – w tym Wizz Air i LOT – zaczęły odwoływać połączenia do części krajów arabskich, co znacząco utrudniło turystom powrót do Europy.
Dodatkowo pojawiły się doniesienia o incydentach m.in. na Cyprze, gdzie konieczna była ewakuacja lotniska w Pafos. To tylko potwierdza, że sytuacja pozostaje nieprzewidywalna i niestabilna.
W poniedziałek 2 marca MSZ podniosło alert do najwyższego, czwartego stopnia również dla Omanu. Oznacza to jednoznaczne zalecenie: „nie podróżuj”.
Resort podkreśla, że w regionie trwa szeroko zakrojona operacja militarna, a sytuacja może się gwałtownie pogarszać. Choć jeszcze niedawno Oman był jednym z nielicznych państw na Półwyspie Arabskim, które nie zamknęło swojej przestrzeni powietrznej, obecnie również tam odnotowano zagrożenia.
Dla wielu Polaków był to dotąd kierunek ewakuacyjny – podróżni przekraczali lądową granicę z ZEA, próbując wydostać się z regionu. Teraz jednak:
- liczba wolnych miejsc w samolotach spadła do zera,
- pojawiły się doniesienia o atakach,
- sytuacja zmienia się z godziny na godzinę.
MSZ apeluje, by osoby przebywające w regionie pozostały na miejscu i stosowały się do zaleceń służb dyplomatycznych.
Te kraje już wcześniej znalazły się na liście
Przed aktualizacją ostrzeżenia najwyższego stopnia obejmowały m.in.:
- Jordania
- Bahrajn
- Kuwejt
- Katar
- Zjednoczone Emiraty Arabskie
- Arabia Saudyjska
- Palestyna
- Iran
- Izrael
- Liban
Rozszerzenie listy pokazuje skalę zagrożenia w całym regionie.
Granica w Tabie alternatywą dla turystów?
Wielu podróżnych próbuje opuścić region drogą lądową. Jednym z najczęściej wybieranych punktów jest przejście graniczne w Tabie, łączące Izrael z Egipt.
Polska ambasada w Kairze informuje, że przekroczenie granicy jest możliwe pod warunkiem:
- posiadania ważnego paszportu,
- uiszczenia opłaty wizowej w wysokości 25 lub 80 dolarów (w zależności od rodzaju wizy).
To obecnie jedna z niewielu dostępnych opcji dla osób próbujących wydostać się z zagrożonego obszaru.
Co powinni zrobić Polacy na miejscu?
Eksperci podkreślają, że w takich sytuacjach kluczowe jest:
- monitorowanie komunikatów MSZ,
- rejestracja w systemie Odyseusz,
- pozostawanie w kontakcie z ambasadą,
- unikanie przemieszczania się bez wyraźnej potrzeby.
Priorytetem jest bezpieczeństwo, nawet jeśli oznacza to opóźniony powrót do kraju.
Źródło zdjęcia: Canva






