Dziecko wypadło z okna w Wałbrzychu. Po malucha przyleciał śmigłowiec LPR

Dziecko wypadło z okna w Wałbrzychu. Po malucha przyleciał śmigłowiec LPR

W niedzielę po południu w Wałbrzychu kilkunastomiesięczne dziecko wypadło z okna mieszkania przy ulicy Kolejarskiej. Po malucha przyleciał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który zabrał go do szpitala we Wrocławiu. W mieszkaniu była wtedy matka z dwójką dzieci. Policja ustala przebieg zdarzenia.

Do wypadku doszło w niedzielne popołudnie w wałbrzyskiej dzielnicy Sobięcin, w rejonie ulicy Kolejarskiej. Jak informuje RMF24, powołując się na Dziennik Wałbrzych, w mieszkaniu przebywała wtedy matka z dwójką dzieci. Starsze z nich otworzyło okno. Chwilę później młodsze wypadło na zewnątrz.

Dziecko wypadło z okna na Sobięcinie w Wałbrzychu

Matka w chwili zdarzenia była w drugim pomieszczeniu i nie widziała, co dzieje się w pokoju obok. Policjanci sprawdzili jej trzeźwość. Wynik był negatywny. To jedno z pierwszych ustaleń, które funkcjonariusze przekazali po przyjeździe pod blok przy ulicy Kolejarskiej.

Zgłoszenie o wypadku postawiło na nogi wszystkie służby ratunkowe, które ruszyły pod wskazany adres na Sobięcinie. Ratownicy, którzy zajęli się poszkodowanym na miejscu, ocenili, że jego stan wymaga transportu lotniczego. Tak też się stało.

Śmigłowiec LPR zabrał malucha do szpitala we Wrocławiu

Na miejsce zadysponowano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, bo dziecko trzeba było jak najszybciej przewieźć do specjalistycznej placówki. Maszyna zabrała malucha do szpitala we Wrocławiu. Tam trafił pod opiekę lekarzy.

Według informacji, które podały lokalne media, dziecko jest w dobrym stanie. Obrażenia nie zagrażają jego życiu. Policjanci prowadzą czynności, które mają wyjaśnić wszystkie okoliczności tego, co wydarzyło się w niedzielne popołudnie.

Relacje portali różnią się co do wysokości upadku

Tu pojawia się rozbieżność. RMF24 pisze o oknie na pierwszym piętrze. Radio Wrocław i regionalne portale podają natomiast, że chodziło o wysoki parter, a więc o upadek z mniejszej wysokości. Redakcje różnią się też przy wieku dziecka, bo jedne mówią o kilkunastu miesiącach, a inne o roku.

Policja nie przekazała jak dotąd, z jakiej dokładnie wysokości spadł maluch. Nie podała też, czy okno miało jakiekolwiek zabezpieczenie. Sprawa jest w toku.

Przypomnijmy, że to nie pierwsza taka historia na Dolnym Śląsku. Niedawno opisywaliśmy sprawę dziecka pogryzionego przez amstaffa we własnym mieszkaniu. Tamten wypadek również skończył się szpitalem i interwencją policji.

Czynności w Wałbrzychu trwają. Policjanci ustalają, jak wyglądała sytuacja w mieszkaniu tuż przed tym, jak dziecko wypadło z okna.

Źródło zdjęcia: Canva