
Krzysztof Skonieczny pokazał ostatnie nagranie Jana Frycza. Aktor odwiedził reżysera w kamperze i przeczytał mu wiersz, który napisał specjalnie dla niego. Głos miał już wyraźnie osłabiony. Do materiału reżyser dołączył długie pożegnanie.
Ostatnie nagranie Jana Frycza powstało w kamperze reżysera
Skonieczny udostępnił je w poniedziałek, po tym jak kilka godzin wcześniej Teatr Narodowy w Warszawie potwierdził śmierć aktora. Na filmie Frycz siedzi naprzeciwko kamery i czyta kartkę, którą napisał własnoręcznie. Wiersz przywiózł reżyserowi w prezencie.
Głos aktora brzmi na nagraniu wyraźnie słabiej niż ten, który widzowie znają z ekranu. Reżyser nie skomentował tego ani słowem, ale pod filmem opublikował długi list.
Widzieliśmy się dosłownie chwilę temu, przy naszej ostatniej wspólnej robocie i Twojej ostatniej robocie w ogóle. Dała wszystkim tyle radości z obcowania z Tobą, a Ty byłeś taki dzielny i pełen pasji, jak zawsze
– napisał Skonieczny.
Aktor miał dla przyjaciela jeszcze jedno zadanie i po lekturze stwierdził, że teraz kolej na wiersz od niego.
Na koniec powiedziałeś, że teraz moja kolej na wiersz dla Ciebie. Zapytałem, czy teraz. Powiedziałeś, że nie, że później
– wspominał.
Ostatnie spotkanie nie było ostatnią rozmową
Pożegnanie w kamperze przeciągnęło się dłużej niż zwykle. Reżyser nie wiedział wtedy, dlaczego uścisk trwał tak długo, a zrozumiał to dopiero po poniedziałkowej wiadomości.
Czułem wtedy, że ściskamy się na dłużej. To było nasze ostatnie spotkanie, choć nie ostatnia rozmowa
– dodał.
Potem rozmawiali jeszcze przez telefon, bo Frycz miał gotowy plan na najbliższe dni. Chciał, żeby obaj wzięli kamerę i nagrali w Ogrodzie Saskim rozmowy, które odkładali od dawna.
Przez telefon powiedziałeś, żebyśmy w tym tygodniu spotkali się w Ogrodzie Saskim i zrobili wreszcie to, co planowaliśmy od dłuższego czasu: żebym wziął kamerę i żebyśmy ponagrywali te nasze rozmowy o wszystkim i o niczym. Że może ktoś chciałby tego kiedyś posłuchać. Ciebie na pewno
– czytamy we wpisie.
Wyświetl ten post na Instagramie
Do spotkania nie doszło. Aktor zmarł 15 sierpnia.
Reżyser dziękuje za lata wspólnej pracy
Poznali się bliżej przy serialu „Ślepnąc od świateł”, który Skonieczny wyreżyserował. Frycz zagrał w nim Daria, gangstera starej daty. Później pracowali razem przy filmie „Wrooklyn Zoo” i przy pandemicznej akcji hot16challenge. Znajomość z planu przerodziła się w przyjaźń, a w pożegnaniu reżyser wyliczył, kim aktor dla niego był.
To zaszczyt i szczęście mieć Cię za Przyjaciela, Brata, Kolegę, Kompana, Współtwórcę, Sparingpartnera i Nauczyciela
– podkreślił.
Wpisu nie zamyka jednak żadne pożegnanie.
Dziękuję Ci za wszystkie lata miłości, przyjaźni i wspólnej pracy. Się nie żegnamy. Do zobaczenia niebawem, Janku. Tymczasem
– napisał na koniec.
Przypomnijmy, że Jan Frycz zmarł 15 sierpnia 2026 roku w wieku 72 lat. Odszedł w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych, a o jego śmierci poinformował dwa dni później Teatr Narodowy w Warszawie. Z tą sceną był związany przez lata.
Jan Englert w rozmowie z PAP ujawnił, że kolega długo i ciężko chorował, a mimo to budował kolejne role. Nikomu nie dawał tego po sobie poznać, a w maju 2026 roku odebrał nagrodę aktorską za rolę w „Termopilach polskich” Jana Klaty. Pracował do końca. Po jego śmierci przypomnieliśmy jego najważniejsze role.
Źródło zdjęcia: Instagram Krzysztofa Skoniecznego






