
Strajk mechaników lotniczych na Islandii zatrzymał w środę 23 września poranne loty Icelandair z Keflaviku. Bez samolotu zostało ponad 6 tysięcy pasażerów. Przewoźnik skasował kursy do Frankfurtu, Berlina, Paryża, Londynu i Oslo. Przed południem wszystko się odwróciło.
Protest zaczął się dokładnie o północy. Islandzkie Stowarzyszenie Mechaników Lotniczych ogłosiło go jako bezterminowy, więc linie przygotowały podróżnych na kilka dni chaosu. Rano tablica odlotów w Keflaviku świeciła czerwienią.
Strajk mechaników Icelandair zablokował poranne odloty
Skala była duża. Przewoźnik odwołał kilkadziesiąt połączeń krajowych i międzynarodowych, a ruch na największym islandzkim lotnisku niemal zamarł. Bez mechaników żadna maszyna nie dostaje dopuszczenia do lotu.
Icelandair obsługuje ponad 60 procent ruchu pasażerskiego w Keflaviku, więc odwołania odbiły się na całej wyspie. Rejsy międzykontynentalne utrzymano w rozkładzie i samoloty do Stanów Zjednoczonych odleciały zgodnie z planem. Reszta Europy musiała czekać.
Przewoźnik apelował do pasażerów o śledzenie sytuacji
Linie od razu ruszyły z przebukowaniem biletów. W oświadczeniu dla klientów przekazały, na czym mają się skupić podróżni.
Linie lotnicze dokładają obecnie wszelkich starań, aby ponownie zarezerwować bilety dla pasażerów, i apelują do wszystkich, aby uważnie śledzili rozwój sytuacji i upewniali się, że ich dane kontaktowe są poprawne.
– przekazał przewoźnik.
Część podróżnych zareagowała wcześniej. Jeszcze przed terminem protestu około 3 tysięcy osób zmieniło swoje rezerwacje u Icelandair. Reszta dowiedziała się o odwołaniu dopiero nad ranem.
Rząd szykował ustawę o odroczeniu strajku
Sprawa trafiła na szczyt władz. W środę rano rząd przyjął projekt ustawy odraczającej protest, a minister infrastruktury Eyjolfur Armannsson zapowiedział, że złoży go w parlamencie jeszcze tego samego dnia. Do głosowania nie doszło.
Tuż po godzinie 11 związkowcy wycofali się z protestu. Icelandair i Islandzkie Stowarzyszenie Mechaników Lotniczych zawarły porozumienie, żeby nie pogłębiać strat firmy, klientów oraz pracowników. Popołudniowe rejsy z Keflaviku i z lotniska w Reykjaviku odbyły się zgodnie z rozkładem. Wyspa odetchnęła.
Strony dały sobie cztery tygodnie na rozmowy. Mają je prowadzić według uporządkowanego planu państwowego mediatora, a celem jest nowy układ zbiorowy.
Przypomnijmy, że spór płacowy między przewoźnikiem a mechanikami ciągnie się od lutego. Kolejne tury negocjacji o stawkach i warunkach pracy kończyły się niczym, mimo udziału mediatora. Icelandair lata z Reykjaviku do Gdańska trzy razy w tygodniu, w czwartki, piątki i poniedziałki. Środowe odwołania nie dotknęły więc podróżnych z Polski.






