
Bartosz Marczuk proponuje premię w wysokości 12 tysięcy złotych za każdy dodatkowy rok pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego. Były wiceminister rodziny w rządzie PiS przedstawił swój pomysł w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. Chce też zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn.
Marczuk jest dziś związany z Instytutem Sobieskiego. Uważa, że państwo powinno płacić seniorom za to, że nie sięgają od razu po świadczenie. Stawka jest konkretna. Za każdy dodatkowy rok aktywności zawodowej po osiągnięciu minimalnego wieku emerytalnego proponuje 12 tysięcy złotych.
Premia za każdy dodatkowy rok pracy zamiast ulgi PIT-0
Zdaniem byłego wiceministra dzisiejsza zachęta, czyli ulga PIT-0 dla seniorów, jest rozwiązaniem niewystarczającym. Zwalnia ona z podatku przychody do 85 528 złotych rocznie, ale tylko wtedy, gdy pracujący zrezygnuje z pobierania emerytury. Ulga działa od 1 stycznia 2022 roku. Dla wielu osób to za mało.
Marczuk podkreśla, że osoba pracująca dłużej wciąż odprowadza składki i korzysta z ich corocznej waloryzacji. Premia od państwa byłaby dodatkiem do tego mechanizmu.
Każdy dodatkowy rok to emerytura wyższa o 7-12 proc. Po wprowadzeniu tych zmian mogłoby to oznaczać premię nawet w wysokości 20 proc.
– wskazał Marczuk.
Składka rentowa miałaby zasilić przyszłe świadczenia
Druga część propozycji dotyczy składek. Większość 8-procentowej składki rentowej trafiałaby na ubezpieczenie emerytalne, a to podnosiłoby przyszłą emeryturę. Były wiceminister opowiada się też za zrównaniem wieku emerytalnego na poziomie 65 lat dla kobiet i mężczyzn. Dziś kobiety kończą pracę po sześćdziesiątce, mężczyźni pięć lat później.
Dopytywany o to, czy nie tworzy w ten sposób systemu transakcyjnego, odparł, że „tak to wygląda”. W jego ocenie właśnie tak można przekonać Polaków do dłuższej pracy. Najwięcej zyskać miałyby kobiety.
Zwłaszcza że dotyczy to emerytur kobiet, które są ekstremalnie narażone na niskie świadczenia.
– tłumaczył w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.
Bartosz Marczuk wraca do sporu o wiek emerytalny
Były wiceminister nie ukrywa, że docelowo chodzi mu o wyższy wiek emerytalny. Rozmowę o tym trzeba jednak zacząć dopiero wtedy, gdy Polacy przyzwyczają się do dłuższej pracy i zobaczą związek między dzietnością a systemem emerytalnym. Dopiero wtedy, jak przekonuje, „powinniśmy rozpocząć poważną rozmowę o pójściu w kierunku wieku emerytalnego na poziomie 65 lat dla obu płci”.
Za błąd uznaje sposób, w jaki wiek emerytalny podnoszono w latach 2012 i 2013. Rząd powiedział wtedy Polakom: „podnosimy wiek, nie dyskutujemy, macie pracować dłużej i koniec”. Tego scenariusza chce uniknąć.
Przypomnijmy, że Marczuk już wcześniej zgłaszał pomysły na politykę społeczną. Zamiast 800 plus proponował celowany bon mieszkaniowy, nawet do 100 tysięcy złotych za urodzenie trzeciego dziecka. Argumentował wtedy, że ludzi nie trzeba gremialnie wysyłać do banków po kredyt. Z tym pomysłem polemizował główny analityk money.pl Grzegorz Siemionczyk.
Źródło zdjęcia: Canva






