
Zmora na HBO Max zadebiutowała 2 października 2026 roku. To ekranizacja kryminału Roberta Małeckiego, w której Magdalena Cielecka gra dziennikarkę wracającą do rodzinnego Torunia. Pierwsze recenzje są bardzo dobre. Jedna rzecz zgrzyta jednak recenzentce.
Serial opowiada o sprawie chłopca, który zaginął podczas dziecięcej zabawy w chowanego. Śledztwo przez lata stało w miejscu, a akta trafiły do archiwum, gdzie przeleżały aż do momentu, gdy wydarzenia sprzed lat ponownie wzięła pod lupę policja.
Wszystko zmienia się, gdy do sprawy wraca policyjne Archiwum X. W samym środku tej historii stoi Kama Kosowska, czyli bohaterka grana przez Cielecką.
Zmora na HBO Max zaczyna się od zjazdu absolwentów w Toruniu
Kama przyjeżdża do Torunia na zjazd absolwentów. Spotyka tam dawnych znajomych, między innymi Aśkę „Bubę” Nitecką i jej męża Roberta. W tych rolach widzowie zobaczą Katarzynę Bujakiewicz i Piotra Jankowskiego.
Zabawę przerywa pijany Michał Bąk, grany przez Łukasza Simlata. Jego widok budzi w Kamie wspomnienia, do których nie chciała wracać. Nie bez powodu.
Następnego dnia dziennikarka dowiaduje się, że Archiwum X wznowiło sprawę zaginięcia Piotrka Knapa, jej przyjaciela z dzieciństwa, którego nikt nie widział od tamtego feralnego lata. Śledztwem kieruje komisarz Tomasz Korcz, w którego wciela się Piotr Żurawski.
Piotrek zniknął latem, kiedy razem z Kamą i Michałem bawił się w chowanego. Chłopca szukali bliscy, ale nikt nie ustalił, co się z nim stało. Do sprawy wraca się dopiero po potrąceniu Ryszarda Knapa, ojca zaginionego.
Im mocniej Kama angażuje się w śledztwo, tym więcej pojawia się pytań. Okazuje się, że tajemnice mogą dotyczyć nie tylko Piotrka i ludzi z jego otoczenia, ale także samej dziennikarki. Tego się nie spodziewała.
Kryminał z Magdaleną Cielecką toczy się na dwóch planach czasowych
Akcja Zmory została poprowadzona na dwóch osiach czasowych. Współczesne śledztwo przeplata się ze scenami z lat 90., które krok po kroku odsłaniają okoliczności zaginięcia chłopca.
Za scenariusz odpowiadają Kacper Wysocki i Adam Guziński, serial wyreżyserował Łukasz Jaworski, a zdjęcia przygotował Maciej Sobieraj. Produkcję zrealizowała firma Opus TV dla TVN Warner Bros. Discovery.
W obsadzie są też między innymi Piotr Głowacki, Maria Pakulnis, Dorota Kolak i Robert Gulaczyk. Gościnnie pojawiają się Michalina Łabacz i Sławomira Łozińska.
Na premierę serialu czekało wielu widzów. Jeszcze we wrześniu opisywaliśmy zwiastun Zmory z Magdaleną Cielecką. Teraz wiadomo już, jak wypadła całość.
Recenzentka chwali zagadkę, ale ma jeden zarzut
Serwis Spider’s Web wystawił Zmorze ocenę 7/10. Recenzentka nazwała ją znakomitym kryminałem, który intryguje i wciąga do samego końca. Najwięcej uznania zebrała konstrukcja zagadki.
Tutaj nie ma nieprzemyślanych ruchów – wątki, które wydawały się być wrzucone na siłę, ostatecznie mają ogromne znaczenie.
– podkreśliła autorka tekstu.
Początkowo miała wątpliwości co do scen z przeszłości, bo w niektórych momentach przeszkadzały jej w odbiorze. Z czasem uznała jednak, że nie są tylko wspomnieniami, ale dopełniają też wypowiedzi poszczególnych bohaterów. Przekonały ją.
Nie obyło się jednak bez krytyki, a najwięcej zastrzeżeń recenzentka miała do relacji Kamy i Korcza, którzy przez większość czasu zwracają się do siebie bardzo formalnie.
Cielecka i Żurawski osobno wypadli świetnie, natomiast we wspólnych scenach brakowało między nimi chemii.
– przyznała recenzentka. Zabrakło jej również szerszego tła postaci Korcza i lepszej motywacji do ponownego otwarcia śledztwa.
Przypomnijmy, że serial powstał na podstawie powieści Roberta Małeckiego o tym samym tytule. Pierwsze odcinki Zmory są dostępne na HBO Max od piątku, 2 października.
źródło zdjęć: YT






