
Błędny alert RCB postawił na nogi mieszkańców zachodniej Polski. W poniedziałek 5 października ostrzeżenie o rosyjskim ataku powietrznym na Ukrainę trafiło do województwa lubuskiego, choć było przeznaczone dla lubelskiego. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa przyznało się do pomyłki. Przeprosiło odbiorców.
Około godziny 18:30 telefony zaczęły wibrować w województwie lubuskim. Na ekranach pojawiła się wiadomość dotycząca zagrożenia z powietrza, choć w tej części kraju nikt się jej nie spodziewał.
UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Oczekuj dalszych komunikatów
– tak brzmiała treść ostrzeżenia, które miało dotrzeć do mieszkańców Lubelszczyzny.
Błędny alert RCB trafił na drugi koniec kraju
Jak się okazuje, komunikat poszedł w zupełnie inną stronę. Lubuskie leży przy granicy z Niemcami, a lubelskie przy granicy z Ukrainą, więc chodzi o dwa przeciwległe krańce Polski oddalone od siebie o setki kilometrów.
Internauci szybko zaczęli komentować wpis RCB na X i na Facebooku. Część z nich dołączała zrzuty ekranu z otrzymaną wiadomością. Niektórzy twierdzili, że alert dostali także w województwach dolnośląskim i wielkopolskim.
Nie obyło się bez drwin. Komentujący przypominali, że „w razie problemów z mapą, lubuskie i lubelskie to przeciwne strony kraju”. Padały też wezwania do dymisji polityków.
Tymczasem wiele osób z Lubelszczyzny zgłaszało, że ostrzeżenie w ogóle do nich nie dotarło. Wysyłkę przerwano bowiem w trakcie, gdy do Rządowego Centrum Bezpieczeństwa napłynęła informacja o ustaniu zagrożenia.
Po kilkunastu minutach ruszyła wysyłka odwołania. Część odbiorców dostała więc obie wiadomości, a inni zobaczyli na ekranie wyłącznie informację o odwołaniu zagrożenia.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa przeprasza za pomyłkę
Około 30 minut po wysyłce Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało komunikat w tej sprawie. Instytucja nie szukała wymówek.
Centrum przekazało, że wiadomość przeznaczona dla osób przebywających na terenie województwa lubelskiego została omyłkowo skierowana do odbiorców w województwie lubuskim.
Ostrzeżenie zawarte w tej wiadomości dotyczyło województwa lubelskiego. Skierowanie jej do odbiorców w województwie lubuskim było błędem po stronie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa
– czytamy w oświadczeniu.
RCB przyznało, że alert jest dla mieszkańców sygnałem do działań chroniących życie i zdrowie. Błędnie skierowana wiadomość mogła więc wywołać niepokój. Mogła też skłonić ludzi do podjęcia działań ochronnych, choć zagrożenie ich nie dotyczyło.
Centrum przeprosiło wszystkich odbiorców błędnie wysłanych wiadomości za pomyłkę, niepokój i utrudnienia, które mogła ona spowodować. Przeprosiny trafiły do sieci.
Lubelszczyzna regularnie dostaje ostrzeżenia
Przypomnijmy, że województwa lubelskie i podkarpackie są szczególnie narażone na skutki rosyjskich ataków na Ukrainę. Alerty RCB trafiają tam w ostatnich tygodniach bardzo często.
Niedawno ostrzelana została przygraniczna infrastruktura, w tym stacja benzynowa, a w lipcu pod Lublinem spadł uzbrojony pocisk. Zostawił krater o średnicy 10 metrów.
Na godzinę przed feralnym alertem szef MON pisał na X o znaczeniu regionu dla bezpieczeństwa kraju. Wymienił planowane tam inwestycje wojskowe i formowanie nowych oddziałów. Chodzi między innymi o bazę szkolenia lotniczego w Sobieszynie i jednostkę systemów bezzałogowych w Łukowie.
Błędny komunikat w Lubuskiem nie zmienia jednego. Mieszkańcy wschodniej części kraju wciąż żyją w cieniu wojny toczącej się tuż za granicą i muszą liczyć się z kolejnymi alertami.
Źródło zdjęcia: Canva






