
Drugi sezon serialu „Matki pingwinów” trafił na Netfliksa 21 października 2026 roku. Pierwsze recenzje Matek pingwinów pojawiły się już w dniu premiery i są w większości bardzo przychylne dla twórczyń. Krytycy zgodnie wskazują jeden element. To obsada.
Nowa odsłona polskiego komediodramatu liczy sześć odcinków, a reżyserują ją ponownie Klara Kochańska-Bajon i Jagoda Szelc. Datę premiery ogłoszono pod koniec września, gdy Netflix pokazał zwiastun drugiego sezonu. Serial znalazł się też wśród najważniejszych październikowych premier platformy.
Bohaterowie „Matek pingwinów” otworzyli własną szkołę
Akcja zaczyna się półtora roku po wydarzeniach z pierwszej serii, gdy Kama, Ula, Tatiana i Jerzy zakładają szkołę „Biegun Szczęścia”. Miało być spokojniej. Placówka szybko staje się jednak polem walki z biurokracją, problemami finansowymi i emocjonalnym przeciążeniem rodziców.
Twórczynie sięgają po temat dojrzewania dzieci z niepełnosprawnościami. Wraca też problem „niewidzialnego dziecka”, czyli rodzeństwa, któremu wśród codziennych zmagań rodziny brakuje uwagi dorosłych.
W szkole pojawia się nowa uczennica Mia, córka Pawła, w którą wciela się Tola Hołub. Kadrę uzupełnia psycholożka Iga grana przez Agnieszkę Wosińską. Pawła, nowego partnera Kamy, zagrał Mateusz Damięcki. To zaangażowany ojciec, który bierze na siebie pełną odpowiedzialność za wychowanie córki.
Recenzja Matek pingwinów w Telemagazynie chwali odwagę twórczyń
Recenzent Telemagazynu przyznaje, że miał obawy, bo pierwsza seria była zamkniętą opowieścią i druga mogła coś w niej wypaczyć. Niepotrzebnie. Jego zdaniem nowa odsłona poszerza horyzonty i jest jeszcze mniej wygodna niż pierwsza, a przy tym zachowuje cały swój urok.
Najwięcej miejsca w tekście poświęca jednak aktorom.
Siłą całości ponownie jest obsada.
– podkreślił recenzent, który szczególnie wyróżnił odtwórczynię roli Kamy.
Masza Wągrocka, która całą energię wkłada w swoją bohaterkę, rozsadza ekran.
– ocenił autor recenzji. Pochwały zebrały także Barbara Wypych oraz Magdalena Różczka, która według niego dostała w tym sezonie jeszcze większe pole do popisu niż poprzednio. Docenił też Damięckiego, który wprowadził do serialu nową siłę. Jedno zastrzeżenie dotyczy Tomasza Tyndyka.
Szkoda jedynie, że postać kreowaną przez Tomasza Tyndyka ciut zepchnięto na drugi plan.
– zauważył recenzent. Ostateczny werdykt jest jednak jednoznaczny i bardzo ciepły.
Inteligentna, dobrze zrealizowana i napisana opowieść, w której można odnaleźć cząstkę siebie.
– podsumował.
Inni krytycy też docenili nowe odcinki „Matek pingwinów”
Spidersweb wystawił nowym odcinkom ocenę 7/10. Anna Bortniak napisała, że serial wciąż trzyma poziom, a cały sezon obejrzała w niecałe dwa wieczory. Ogląda się go szybko.
Kamila Czaja z Serialowej uznała, że sezon jest wart obejrzenia, a najlepiej oceniła odcinek „Seksedukacja”, w którym wątki prywatne dobrze łączą się ze szkolnymi. Dostrzegła też słabsze strony. Jej zdaniem sześć odcinków to za mało na tak wielu bohaterów i tematów. Mimo to liczy na kolejną serię, bo finał mocno zmienia relacje między postaciami.
Przypomnijmy, że pierwszy sezon wszedł na Netfliksa w listopadzie 2024 roku i przez siedem tygodni utrzymywał się w polskim TOP 10. Sukces był natychmiastowy. Serial zdobył Orła oraz nagrodę Gildii Scenarzystów Polskich, a do tego trafił na listę „The New York Times” z najciekawszymi zagranicznymi serialami 2024 roku. Poprzeczka wisiała więc wysoko.
źródło zdjęć: YT






