Gdzie wyrzucać liście jesienią? Za jeden błąd grozi 500 zł mandatu

Gdzie wyrzucać liście jesienią? Za jeden błąd grozi 500 zł mandatu

Nie ma jednej odpowiedzi na pytanie, gdzie wyrzucić liście po jesiennym grabieniu. Warszawa odbiera je sprzed posesji, a Dzierżoniów każe wozić je do PSZOK-u. Wspólny dla całego kraju jest zakaz palenia. Złamanie go kosztuje zwykle do 500 złotych mandatu.

Gdzie wyrzucić liście, zależy od regulaminu gminy

Ministerstwo wylicza na swojej stronie, co należy do bioodpadów. Są tam skoszona trawa, liście, kwiaty oraz gałęzie drzew i krzewów. Ziemi ani kamieni już nie ma. Na tym ogólne zasady się kończą.

Resztę ustala gmina, więc inaczej trzeba wyrzucać zgrabione liście w stolicy, a inaczej w mniejszych miastach.

Odpady 'zielone’ (liście, skoszona trawa, rozdrobnione gałęzie) odbierane są przez operatorów cały rok

– czytamy w miejskim serwisie Warszawa 19115.

Z domów jednorodzinnych operator zabiera je co dwa tygodnie od marca do listopada, a od grudnia do lutego co cztery tygodnie. Worki mieszkańcy kupują sami. Muszą mieć co najmniej 60 litrów. Miasto zaleca, by wystawiać je nie wcześniej niż 24 godziny przed odbiorem.

Kompostownik wszystko zmienia. Kto ma za niego ulgę, odbioru sprzed posesji nie dostanie, chyba że z tej ulgi zrezygnuje i dopłaci 9 złotych miesięcznie.

Jak podaje portal naTemat, w Opolu worki z liśćmi są odbierane razem z bioodpadami do 31 grudnia 2026 roku. Muszą stać przed posesją do godziny 6:00 w dniu odbioru.

Zupełnie inaczej jest w Dzierżoniowie. Urząd miasta przypomniał 31 lipca 2026 roku, że trawa i gałęzie nie powinny trafiać do brązowych pojemników. Odpady zielone, w tym liście, mieszkańcy mają dowozić do punktu selektywnej zbiórki przy ulicy Bielawskiej 15B. Taki punkt powinien działać w każdej gminie i przyjmować odpady nieodpłatnie.

Palenie zgrabionych liści grozi mandatem nawet na własnej działce

Ustawa o odpadach pozornie zostawia furtkę. Jej artykuł 31 ustęp 7 brzmi tak:

Dopuszcza się spalanie zgromadzonych pozostałości roślinnych poza instalacjami i urządzeniami, chyba że są one objęte obowiązkiem selektywnego zbierania

Problem tkwi w końcówce tego zdania. Gminy muszą zapewnić selektywne zbieranie bioodpadów, więc wymówka nie działa.

Ministerstwo wyjaśniło w odpowiedzi na interpelację poselską, że za spalanie odpadów grozi areszt od 5 do 30 dni albo grzywna od 20 do 5000 złotych. Karać mogą policja, straż gminna i inspektorzy ochrony środowiska. Mandat to zwykle do 500 złotych.

Od 2 stycznia 2026 roku obowiązują też surowsze kary za wykroczenia pożarowe z artykułu 82 kodeksu wykroczeń. Tam grzywna sięga 30 tysięcy złotych. Jak podaje Gazeta Prawna, chodzi choćby o wypalanie traw lub pozostałości roślinnych bliżej niż 100 metrów od zabudowań albo lasu.

Kiełbaska na patyku nie pomoże. Prawo dopuszcza ogniska rekreacyjne, ale nie spalanie w nich odpadów. Metalowa beczka też niczego nie zmienia. Są jeszcze sąsiedzi, którzy przy uciążliwym dymie mogą dochodzić swoich praw przed sądem cywilnym.

Liście zostawione pod drzewami wcale nie muszą być odpadem

Nie wszystko trzeba grabić i nie wszystko trzeba wyrzucać. Ministerstwo odniosło się do tego w odpowiedzi na inną interpelację.

opadłe liście, które są pozostawione na terenie, na którym opadły (przykładowo w celu użyźnienia gleby lub wykorzystania jako schronienie dla zwierząt), w ogóle nie powinny być traktowane jako odpady

– napisał resort.

Takie liście zatrzymują wilgoć w glebie i są pokarmem dla ptaków oraz owadów. Trawnik ma jednak inne zdanie. Jak tłumaczy serwis Murator, gruba i mokra warstwa może prowadzić do gnicia źdźbeł oraz chorób traw, na przykład pleśni śniegowej.

Uwaga na chore drzewa. Według firmy BASF grzyb wywołujący parch jabłoni zimuje właśnie w opadłych, porażonych liściach. Z trawnika i spod chorych drzew lepiej je więc zgrabić. Pod zdrowymi krzewami zwykle mogą zostać.

Przypomnijmy, że ulga za kompostownik także wiąże się z obowiązkami. Urzędnicy sprawdzają, czy kompostownik stoi i czy faktycznie trafiają do niego resztki z ogrodu. Za fikcyjny grozi grzywna do 5000 złotych.

Zanim więc liście trafią do worka, najlepiej zajrzeć na stronę gminy. Tam znajduje się odpowiedź, gdzie je wyrzucić.