
Różal Różalski w osobistym wpisie opowiedział o przykrych sytuacjach mających miejsce w ich fundacji
Facet nie płacze, ma być twardy itp., ale jak widzisz płaczącą, swoją kobietę i nic nie możesz zrobić, to z tej bezradności co pozostaje? – napisał Różalski na Instagramie.
Fundacja Różalskiego działa już od kilku lat niosąc pomoc głównie koniom, ale nie tylko. Podopiecznymi są najczęściej zwierzęta głodzone i schorowane odebrane w drodze interwencji, ale również wykupowane od pseudo-handlarzy niezapewniających godnych warunków. Fundacja zapewnia pokrzywdzonym zwierzętom godne i spokojne życie, którego dotąd nie znały. W swojej wypowiedzi opisał jak wiele pieniędzy jego i darczyńców jest wchłaniane na pomoc pokrzywdzonym zwierzętom dodając, że „Każda złotówka jest warta pomocy, jaką dostają zwierzaki”.
Niestety, nie zawsze udaje się odratować katowane zwierzęta. Najbardziej w bezpośrednią pomoc jest zaangażowana jego partnerka:
Kolejny koń, który trafił do nas zabiedzony, umęczony, zagłodzony i schorowany, umiera na oczach Marty. Uratowała go, obdarowała miłością, oddała ile mogła, to co inni zabrał (…). Widzę jak Marta płacze z bezsilności i jest mi przykro, też jestem bezsilny. – wyznał Różalski.






