
Ewa Skibińska przez lata swojej kariery zdołała wypracować sobie pozycję cenionej aktorki, zdobywając uznanie zarówno wśród widzów, jak i krytyków.
Skibińska jest absolwentką Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Na swoim koncie ma liczne role teatralne. Ewa Skibińska nie ogranicza się jednak tylko do teatru. Jej talent można podziwiać również w filmach i serialach telewizyjnych, a postacie które gra, często pozostają w pamięci widzów na długo.
Widzowie znać ją mogą z wielu ról, a aktorka grała w takich produkcjach jak „Matka Teresa od kotów”, „Ślepnąc od świateł” czy „Tato”. Zyskała także popularność grając w lubianych serialach „Na dobre i na złe”, gdzie wcielała się w postać żony Bruna Walickiego, czy z „Pierwszej miłości”, gdzie grała Teresę.
Ewa Skibińska niedawno obchodziła 61. urodziny. Aktorka przez wiele lat związana była z krytykiem teatralnym i politykiem Krzysztofem Mieszkowskim. Para doczekała się córki Heleny, która dziś jest już dorosła i podobnie jak cała jej rodzina, w dorosłym życiu poświęciła się sztuce.
Nie wszyscy jednak wiedzą, że przez lata Ewa Skibinska zmagała się z uzależnieniem od alkokolu.

Ewa Skibińska o nałogu
Od 2013 roku Ewa Skibińska deklaruje się jako osoba niepijąca alkohol. Przez długi czas jednak trudno było jej mówić otwarcie o swoich doświadczeniach z uzależnieniem. Przełom nastąpił, gdy podzieliła się swoją historią w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów”.
Aktorka przyznała, że alkohol był obecny w jej życiu od dawna, a niejednokrotnie zdarzało jej się być pod wpływem nawet podczas prób teatralnych. Z czasem zaczęła dostrzegać problem i otwarcie o nim mówić, choć początkowo spotykała się z niedowierzaniem ze strony otoczenia.
Samo picie, nie ukrywajmy, było od zawsze. Właściwie nietrzeźwa byłam też na próbach. Nawet o poranku znalazła się małpka w torebce. […] A piłam od zawsze. Gdy zaczęłam przyznawać się do uzależnienia, wielokrotnie słyszałam, że nikt nie wiedział, że nałogowo piję – wyznała aktorka w rozmowie.
Zmianę w swoim życiu zawdzięcza przede wszystkim interwencji bliskiej przyjaciółki, Jolanty Fraszyńskiej, która jako pierwsza zwróciła uwagę na jej problem z alkoholem. To rozmowa z nią oraz wsparcie rodziny, zwłaszcza córki, pomogły Ewie Skibińskiej podjąć decyzję o zerwaniu z nałogiem.
Któregoś razu zauważyła, że jest dość wczesna godzina, a ja proponuję jej drinka. I zapytała wprost, czy aby na pewno nie mam z tym problemu. Wtedy się poryczałam. Ona powiedziała też o tym mojej rodzinie, a potem córka przejęła pałeczkę. I dalej już poszło. Przestałam pić. Dla swojej kondycji w pracy, dla siebie i przede wszystkim dla córki. Teraz widzę, że przez okres najgorszego picia to ona była za mnie odpowiedzialna. Zgarniała nas z Krzyśkiem po nocach samochodem, takie dziecko ratownik – dodała Skibińska






