Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Netflix zainwestował w „The Electric State” oszałamiające 320 milionów dolarów, co czyni go najdroższym filmem w historii serwisu. Pomimo tak imponującego budżetu, produkcja okazała się ogromnym rozczarowaniem. Reżyserami filmu są bracia Russo, znani z sukcesów w Marvel Cinematic Universe, takich jak „Avengers: Infinity War” czy „Avengers: Endgame”. Tym razem jednak nie udało im się zdobyć uznania ani widzów, ani krytyków.

Zwiastuny zapowiadały widowiskową opowieść sci-fi w alternatywnej rzeczywistości lat 90. Po upadku cywilizacji zniszczonej przez bunt maszyn, ludzkość pogrąża się w marazmie. Główną bohaterką filmu jest Michelle (Millie Bobby Brown), która wraz z Keatsem (Chris Pratt) i jego mechanicznym towarzyszem wyrusza na poszukiwanie brata. Choć fabuła brzmiała intrygująco, to wykonanie rozczarowało wielu widzów.
Ten osadzony w retrofuturystycznej przeszłości film przygodowy Anthony’ego i Joego Russo opowiada historię Michelle (Millie Bobby Brown), osieroconej nastolatki, która w poszukiwaniu młodszego brata przemierza amerykański Zachód. Towarzyszy jej uroczy, ale tajemniczy robot oraz ekscentryczny tułacz (Chris Pratt).
To już trzeci film z rzędu, który bracia Russo spotyka podobny los. Wcześniej ponieśli fiasko z „Cherry” (2021) oraz „The Gray Man” (2022). Mimo obecności gwiazd, takich jak Tom Holland, Ryan Gosling czy Ana de Armas, żadna z tych produkcji nie zdobyła uznania. „The Electric State” podtrzymuje ten niechlubny trend.
Pierwsze recenzje „The Electric State” nie pozostawiły na filmie suchej nitki. Na Rotten Tomatoes uzyskał jedynie 22% pozytywnych opinii. Krytycy zwracali uwagę na brak oryginalności i sztuczność.
Richard Lawson z „Vanity Fair” napisał:
Filmowcy bez wątpienia dążą do spielbergowskiej mieszanki zachwytu, napięcia i melancholii, ale wszystko jest raczej sztuczne. Poza kilkoma sympatycznymi robotami, «The Electric State» jest pozbawione uroku i dziwnie nudne.
Niektórzy recenzenci znaleźli jednak pozytywne aspekty produkcji. Robbie Collin z „Daily Telegraph” stwierdził:
Całość jest tak pięknie zaprojektowana, zarówno pod względem aktorów z krwi i kości, jak i świata, że rzucam wam wyzwanie, abyście obejrzeli go dłużej niż pięć minut.
Nie jest tajemnicą, że Netflix liczył na ogromny hit. Wysoki budżet, znani aktorzy i reżyserzy mieli zagwarantować sukces. Niestety, pierwsze recenzje i niski entuzjazm widzów sugerują, że „The Electric State” może stać się jedną z najbardziej kosztownych porażek platformy. Czy film będzie miał drugie życie na serwisie streamingowym, czy pozostanie symbolem nietrafionej inwestycji? Czas pokaże.
Źródło zdjęcia: Youtube, zwiastun filmu „Eletric State”