
„To nie jest książka o tym, że dostajecie od życia cytryny i robicie z nich lemoniadę.”
„Jak płakać w miejscach publicznych” książka Emilii Dłużewskiej to ważny i odważny głos w sprawie ludzi zmagających się z zaburzeniami psychicznymi. Autorka zwraca uwagę, że choroby psychiczne są częścią pacjenta, lecz go nie definiują.
Napisana barwnym i plastycznym językiem, książka wciąga już od pierwszej strony. Zawiera wiele odniesień do psychologii, filozofii, ale też wspomnień i prywatnych historii autorki. Czy warto ją przeczytać? Oceńcie sami!
ZOBACZ TAKŻE: Oto zachowania, którymi toksyczny partner obniża Twoje poczucie wartości
FRAGMENT KSIĄŻKI: „Jak płakać w miejscach publicznych?”
Poniższy opis pochodzi od wydawcy:
Dziwi was, że słynni komicy często chorują na depresję? Mnie dziwi raczej, że nie wszyscy ludzie z depresją zostają komikami. Nauczyliśmy się doprowadzać ludzi do ataków śmiechu opowiadaniem o toksycznych bliskich i przebytych traumach; ostrożnie kalibrujemy żarty, by nie przekroczyć granicy, po której śmiech zmienia się w litość. A potem latami ćwiczymy ten program: w szkole, pracy, barach, pociągach i cudzych łóżkach.
***
To nie jest książka o tym, że dostajecie od życia cytryny i robicie z nich lemoniadę. Bliżej jej do historii mojego kolegi, którego rzadka i nieuleczalna choroba stopniowo pozbawiała władzy nad ciałem, w tym strunami głosowymi. Gdy się poznaliśmy, mógł już tylko szeptać. „Powiedziałem rodzicom, że żądam adwokata – napisał kiedyś. Zrozumieli »awokado« i przynieśli mi mango”.




