
Riccardo Chetta, 39-letni włoski piłkarz amatorski, zmarł nagle podczas treningu swojej drużyny Parabita City. Smutną wiadomość o jego śmierci przekazał klub, publikując poruszający wpis pożegnalny w mediach społecznościowych. Mimo szybkiej reakcji i prób reanimacji, nie udało się uratować mężczyzny.
Nie żyje włoski piłkarz
Włoskie środowisko piłkarskie pogrążyło się w żałobie po informacji o nagłej śmierci Riccardo Chetty, zawodnika amatorskiego klubu Parabita City. Miał 39 lat. Dramatyczną wiadomość jako pierwszy przekazał jego klub za pośrednictwem mediów społecznościowych, publikując poruszający wpis pożegnalny.
Gromadzimy się wokół człowieka, który poświęcił wszystko dla naszych barw i dla naszej społeczności — człowieka, któremu dziękujemy za jego beztroskę, prostotę i hojność wobec wszystkich. Żegnaj, Ricky, lat 19. Szczęśliwej podróży– napisał klub zmarłego piłkarza na Instragramie.
Dramat na boisku
Do tragedii doszło 16 stycznia, podczas zwykłego treningu drużyny. W trakcie wewnętrznej gierki Riccardo Chetta nagle stracił przytomność i upadł na murawę. Koledzy z zespołu natychmiast ruszyli z pomocą – rozpoczęto reanimację i użyto defibrylatora.
Po około 15 minutach na miejsce dotarły służby ratunkowe, które przejęły akcję ratunkową. Niestety, mimo intensywnych działań medycznych, życia piłkarza nie udało się uratować. Zmarł około godziny po zasłabnięciu.
Wstępna przyczyna śmierci
Jak przekazały lokalne źródła, wstępne ustalenia medyczne wskazują na ciężką arytmię serca z migotaniem komór. To groźne zaburzenie rytmu, w którym serce traci zdolność skutecznego pompowania krwi. W konsekwencji doszło do zawału, który okazał się śmiertelny.
Nic nie wskazywało na to, że trening może zakończyć się w tak dramatyczny sposób. Śmierć Chetty po raz kolejny wywołała dyskusję na temat ryzyka nagłych problemów kardiologicznych nawet u aktywnych fizycznie sportowców.
Riccardo Chetta występował w lokalnej lidze w prowincji Lecce, w rozgrywkach przeznaczonych dla zawodników powyżej 30. roku życia. Dla wielu był nie tylko piłkarzem, ale przede wszystkim ważną postacią lokalnej społeczności.
Poza boiskiem prowadził rodzinną agencję podróży, odziedziczoną po ojcu, oraz zajmował się zarządzaniem obiektami agroturystycznymi. Prywatnie był mężem i ojcem dwóch synów, w wieku sześciu i trzech lat.
ZOBACZ TAKŻE: Katastrofa na Filipinach. Zatonął prom. Na pokładzie było ponad 300 pasażerów
źródło zdjęć: Canva






