Tragiczna śmierć ciężarnej w warszawskim szpitalu. Zamiast tlenu – inny gaz?

W Warszawie doszło do wstrząsającej tragedii, która poruszyła opinię publiczną. Ciężarna kobieta zmarła po rutynowym zabiegu w Szpitalu Specjalistycznym im. Św. Rodziny, a przyczyną mogło być podanie niewłaściwego gazu zamiast tlenu. Sprawą zajmuje się prokuratura.

Wydarzenia miały miejsce 12 grudnia, kiedy młoda kobieta trafiła do szpitala przy ul. Madalińskiego na nieskomplikowany zabieg związany z ciążą. Zabieg był planowy, a pacjentka miała być pierwszą osobą obsługiwaną przy użyciu nowo podłączonej aparatury anestezjologicznej.

Jak wynika z ustaleń dziennikarzy, po założeniu maski z tlenem, jej stan gwałtownie się pogorszył. Zamiast się stabilizować, kobieta straciła przytomność. Lekarze natychmiast zdecydowali o jej przetransportowaniu do szpitala MSWiA przy ul. Wołoskiej.

Lekarze byli bezsilni

Po przewiezieniu do szpitala MSWiA, stan pacjentki był krytyczny od samego początku. Jeden z pracowników szpitala miał przyznać, że „od razu było wiadomo, że kobieta umrze”. Po dziesięciu dniach walki o życie, zmarła 23 grudnia, tuż przed Wigilią. Osierociła dwuletnie dziecko.

Czy zamiast tlenu podano śmiertelny gaz?

Według nieoficjalnych informacji, zamiast tlenu, pacjentce mógł zostać podany inny gaz – np. podtlenek azotu (tzw. gaz rozweselający), który w zbyt dużym stężeniu powoduje niedotlenienie organizmu. Inne możliwe substancje to dwutlenek węgla, sprężone powietrze medyczne lub azot. Żaden z tych gazów nie nadaje się do bezpośredniego oddychania bez specjalnych zabezpieczeń.

Eksperci podkreślają, że anestezjolog nie ma możliwości rozpoznania rodzaju gazu "na oko" czy po zapachu, ponieważ wszystkie te gazy są bezbarwne i bezwonne. Odpowiedzialność za prawidłowe podłączenie aparatury spoczywa na dziale technicznym szpitala.

Kluczowe pytanie brzmi: jak mogło dojść do tak tragicznej pomyłki? Czy zawiodły procedury? Czy był to błąd techniczny, czy niedopełnienie obowiązków? Śledczy będą ustalać, kto odpowiadał za przygotowanie aparatury i czy doszło do zaniedbań.

Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów. Jak poinformował prok. Piotr Skiba, postępowanie wszczęto 15 grudnia i dotyczy ono narażenia życia i zdrowia pacjentki. Po jej śmierci, możliwa jest zmiana kwalifikacji prawnej czynu, co może oznaczać poważniejsze zarzuty.

Śledczy zbierają dokumentację medyczną, przesłuchują świadków i zabezpieczają dowody. Prokuratura zapewnia, że działania są dynamiczne i intensywne, ale na razie nie ujawnia szczegółów, powołując się na dobro postępowania oraz rodziny zmarłej kobiety.

Do tej pory nie udało się skontaktować z pełnomocniczką ds. praw pacjenta w szpitalu im. Św. Rodziny. Jej telefon pozostaje nieaktywny, a oficjalne stanowisko placówki nadal nie zostało opublikowane.

Źródło zdjęcia: Canva

Udostępnij: