Nie sądzę, bym wybrał się na zaślubiny, za teścia mając ...
Nie sądzę, bym wybrał się na zaślubiny, za teścia mając Jezusa Chrystusa.
Ja i powodzenie znamy się tylko z widzenia.
Pragnąłem wracać do miejsc, które się nie
zmieniają. Żeby wszystko czekało na mnie
jak zastygłe. Chciałem powracać do własnych
uczuć, tak jak powraca się do pierwszej miłości.
Nigdy się to nie udawało, ale zawsze próbowałem.
Czasem zamykają się drzwi, by mogły otworzyć się wrota.
Czy pozwolisz, że się roześmieję z szacunkiem?
(...) najpierw ochłoń, a potem mów, bo wypowiedzianych słów nie da się już cofnąć.
Każdy jest trochę stuknięty, tylko niektórzy nie umieją ukrywać tego tak dobrze jak inni.
Kto abstrakcyjnie kocha całą
ludzkość, kocha prawie zawsze samego siebie.
Jest bardzo przenikliwa, ale brak jej delikatności. (...) Osobliwe, dość okrutne połączenie.
Dobre słowo jest łatwą przysługą niewymagającą ani krzty poświęcenia, a czasem wartą więcej niż prawdziwy dobry uczynek
Aby tego dokonać, nie mogę obawiać się porażki.