Tak zasypiamy - jego wargi na mojej szyi, moje serce ...
Tak zasypiamy - jego wargi na mojej szyi, moje serce w jego dłoni.
Życie się kończy zanim zdąży nabrać sensu.
Nie uznawała makijażu - nie podoba ci się, to nie patrz.
Stałam się samotną wyspą. Spustoszoną wojną ziemią, na której nic nie rośnie i gdzie horyzont jest nagi. Tak to ja.
Powoli zaczynam stawać
się swoim przeciwieństwem. Diabełek na moim ramieniu podpowiadał szyderczo, że może mi się to spodobać.
Człowiek musiał popsuć trochę swoją naturę, bo nie rodzi się wilkiem, a jest wilkiem.
Oglądaliśmy upadek, biorąc go za zwycięstwo.
-To wojna?-zapytał -Ależ nie, to nasze życie.
Zastanówcie się, o co prosicie, bo
przy odrobinie pecha możecie to otrzymać.
Dobrze i pięknie jest tu, gdzie jesteśmy,
ale nie umiemy tego dostrzec, docenić ani
polubić, bo coś gna nas tam, gdzie nas nie ma.
-Co robiłaś wieczorem?
-Siedziałam i gapiłam się w zegar, aż wydawało mi się, że już mogę do ciebie zadzwonić, żeby nie wyszło, że za bardzo mi zależy.
-A ty co robiłeś?
-Siedziałem i czekałem na twój telefon i zastanawiałem się, co powiedzieć, żeby nie wyszło, że za bardzo mi zależy.