Daremnie walczyłem ze sobą. Nie poradzę, nie zdławię mego uczucia. ...
Daremnie walczyłem ze sobą.
Nie poradzę, nie zdławię mego uczucia. Pozwól mi, pani, wyznać, jak gorąco cię wielbię i kocham.
Cholernie trudno zachować
godność, gdy wschodzące słońce jest
zbyt jaskrawe dla twoich gasnących oczu.
Przynieś kajdany, o pani. Jam więźniem twego serca.
Max była jak narkotyk , a ja właśnie stałem się ćpunem.
Co pan zrobi? - To samo co wszyscy starzy ludzie: usiądę i będę deliberował nad tym,
co by było, gdybym zrobił wszystko inaczej.
Jestem przeciw wszystkiemu i dlatego tak mi trudno.
Doczesność to wszystko, która upływa, przemija — i nic się po niej nie zostaje.
Jesteśmy tu wszyscy jakby spłowiali. Szare włosy, szare serca, szare sny.
Widziałem przyjście Pana, płaszcz chwały go owiewał, a z takiej szedł winnicy, co rodzi grona gniewu.
Najpotężniejsi ludzie często pozostają na drugim planie.
...czyż moralnym obowiązkiem poety, nie mówiąc już o cyniku, nie jest niemoralność?