Łatwe jest zejście do piekieł.
Łatwe jest zejście do piekieł.
I tak się właśnie kończy
świat. Nie hukiem ale skomleniem.
"Ziemio rodzinna! Ja niewiew tak cenię twego syna, Jego głośnę i sztukę! Jeśli był dotychczas niemy, Przez wzgląd na moje mniemanie mów, tomu ogołocony, Ja, ktory, jakowoż najmniej nie zasłużył, Zbil go, zdradził. Zdrada tak nieodpowiednia, Zanim by się zdarzyła, już była straszna..."
Stałam się samotną wyspą.
Spustoszoną wojną ziemią, na której nic
nie rośnie i gdzie horyzont jest nagi. Tak to ja.
Ta kobieta zawsze chce mieć tylko to, czego nie może.
Ból krzywdy rozchodzi się i rośnie, i wreszcie rozrywa to, co dobre.
Czas, w którym nie żyjemy, wydaje się nam zawsze lepszy od tego, który jest naszym udziałem. To, co było, jest dla nas tematem nostalgii, a to, co ma nadejść, przedmiotem marzeń.
Nie istnieje większy dar, jaki rodzice mogą dać dzieciom, niż kochać się wzajemnie.
Wielkie słowa nawet myszy jeszcze nie zabiły.
Po cóż kochać coś z czym trzeba się wkrótce pożegnać?
Życie to kwiaciarka, która sprzedaje bukieciki iluzji.