
Tak, świnia była ze mnie okropna, a wyobrażałem sobie, że ...
Tak, świnia była ze mnie okropna, a wyobrażałem sobie, że jestem aniołem.
Szukam siły nie po to, by stać się mocniejsza od innych, ale by zwalczyć swego najgroźniejszego przeciwnika: własne wątpliwości.
Wszystko mi jedno, niech pożegnanie będzie smutne albo nieprzyjazne, ale niech wiem, że się żegnam.
Nie mogę uwierzyć, że tak normalnie wyglądam na zewnątrz, choć w środku mam kompletne pobojowisko.
Nie potrafię odróżnić moich marzeń od koszmarów.
Prawda jednak zmienia się wraz z ludźmi.
Już w chwili narodzin nosimy w sobie nieuchronność odejścia.
Wszystko musi kiedyś przeminąć, zakończyć się, zniknąć bezpowrotnie, albo przejść do innego wymiaru, nieosiągalnego dla nas, pozostających w tym samym miejscu...
Tak, ale Anna była kimś stałym w niestałości świata, nieprzemijającym światłem w szarym dniu, radością, która nie jest tylko przebrzmiałą muzyką, ale dźwiękiem, którym drga każda chwila życia...
Mąż nie wąż, ale krew pije.
Siła wymaga poświęcenia. Wszelka słabość ma swoją cenę.
Dlaczego człowiek popełnia
samobójstwo? Możemy doszukiwać się różnych powodów, ale
prawda jest taka, że nie znamy odpowiedzi na to pytanie.
I nigdy jej nie poznamy. Nigdy tego nie zrozumiemy. Patrzymy
na swoje życie i mówimy sobie: „Wszystko się ułoży. Jakoś to
będzie".
Proszę, odszukaj moje serce.