To było szaleństwo, miękkie i łagodne, ale zupełne.
To było szaleństwo, miękkie i łagodne, ale zupełne.
Było ich tylko czterech, więc Will miał znaczną przewagę.
Nawet najdzielniejszym zdarza się upadek.
Słodko, słodko otrząsnąć pył z obuwia i odchodzić nie pozostawiając nic za sobą, nie, nie odchodzić, ale iść... [...] Odchodzić idąc, iść odchodząc i nie czuć nawet wspomnienia.
Trudno. Umrę trzeźwa.
Podobno śmiertelne zagrożenie zmienia ludzi.
Pewnych pytań lepiej nie zadawać, bo można uzyskać na nie odpowiedzi.
Miłość jest dziwna. Ma w sobie coś z narkotycznego uzależnienia.
Na chwilę czas przestał istnieć. Była tylko przestrzeń między jednym uwolnionym oddechem a kolejnym.
Pozwól mi marzyć. To silne marzenia. Może nas ocalą.
Ludzie marzą i mylą marzenia z tym, co uważają za rzeczywistość.