
Znowu wszystko było kompletnie rzeczywiste, czyli kompletnie beznadziejne.
Znowu wszystko było kompletnie rzeczywiste, czyli kompletnie beznadziejne.
Ruszyłem w stronę domu z poczuciem, że cały świat jest pułapką, z której nie ma ucieczki.
Czasami nie trzeba czegoś widzieć, żeby wiedzieć, że
istnieje.
Mówi, że miłość nie istnieje, że jest tylko pożądanie, które ma wiele odcieni.
Nasze języki się zakochały w sobie szaleńczo, wzięły ślub i wyjechały do Paryża.
Zabijamy wszystkie gąsienice, a potem narzekamy, że nie ma motyli.
Kilka tancerek z baletu zemdlało, ale ostrożnie, aby nie zabrudzić kostiumów.
Każdy z nas cierpi na własną ślepotę.
Chciałabym poznawać każdą porę roku w jego ramionach.
To była wolność. Utrata całej nadziei była wolnością.
To on nauczył mnie kochać, pielęgnował tę miłość delikatnie i pozwolił jej rozkwitnąć.