
Gdyby słodycz naszego życia nie przemijała, nie byłaby słodyczą.
Gdyby słodycz naszego życia nie przemijała, nie byłaby słodyczą.
Ludzie, którzy nie dotrzymują obietnic, należą do najniższej kasty.
(...) skoro jest na tyle dorosły, że może legalnie kupować alkohol,
to może też zacząć samodzielnie decydować o swoim życiu.
Trzeba całego życia, żeby nauczyć się umierać.
Z miłością jest jak z kwiatem, pozwól mu zakwitnąć.
Właśnie tak musiał czuć się Kopciuszek.
Gdyby tylko, zamiast tańczyć z wdziękiem w balowej sali, był przyciśnięty do
ściany na imprezie w studenckim domu, otoczony ze wszystkich stron
przez pijanych ludzi. I, jeśli zamiast olśniewającej, szyfonowej sukni, miałby na sobie togę, którą ukradkiem naciągałby, pilnując, by istotne części ciała pozostawały zakryte. I, gdyby zamiast matki chrzestnej spełniającej każde jego życzenie, miałby nieznośną, starszą siostrę, która wmuszałaby w niego galaretkowe shoty, pakując mu je wprost do gardła. Jestem Kopciuszkiem.
Być szczerym, to najgorszy sposób, by uwieść dziewczynę.
Miałem coś stałego, bezpiecznego, kiedy wszystko inne się rozpadało.
Bywają godziny, które znaczą więcej niż lata.
(...) bez bólu nie ma radości. To równowaga pozwala doceniać ekstrema.
Był to dobry dzień, żeby umrzeć albo iść na piwo. Zdecydował się na to drugie rozwiązanie.