
To była wolność. Utrata całej nadziei była wolnością.
To była wolność. Utrata całej nadziei była wolnością.
Dobre opowieści nie potrzebują zbyt wielu słów.
Był to dobry dzień, żeby umrzeć albo iść na piwo. Zdecydował się na to drugie rozwiązanie.
Musisz poznać swoje ograniczenia, żeby je przezwyciężyć.
Wszyscy pochodzimy od diabła i wszyscy do niego wrócimy.
Zaprzeczanie jest jak Wersal – wyjątkowo trudne w utrzymaniu.
Tak jest, najpierw trza wywalić gówno z systemu,
by potem zabrać się do srania na nowo.
Czyż to nie ironiczne, że moje rany tak strasznie wyglądają, a jednak są znacznie mniej bolesne i groźne niż te niewidzialne, które ty w sobie nosisz.
Ja w czasie wojny nie spotkałem ani jednego przyzwoitego Niemca.
Na pewno gdzieś byli, ale ja ich nie spotkałem. Pamiętam za to
niebywałą butę i pogardę w codziennych kontaktach.
I ciągły krzyk. Oni zawsze krzyczeli.
Przez chwilę byłeś na szczycie, ale
ze szczytu spada się najniżej.
Możliwe, że jestem i byłem wariatem, ale nie chcę zamieniać tego na żadną przytomność.