W końcu w nieszczęściu bywa pewna doza szczęścia, jeśli nieszczęście ...
W końcu w nieszczęściu bywa pewna doza szczęścia, jeśli nieszczęście jest odpowiednie.
„Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś.”
Później bywa zwykle za późno.
Jeśli ktoś ma zamknięte oczy, niełatwo jest przejrzeć go na wylot.
Nienawiść, zawiść, chciwość i zemsta – wszystko to zamiatano pod dywan, bo „co ludzie powiedzą".
Czas to dziwna rzecz. Najbardziej przygniata tych, którzy mają go najmniej.
Nie ma w świecie nic trudniejszego od prostoduszności i nie ma nic łatwiejszego niż pochlebstwo. Jeśli w prostoduszności choć jedna setna tonu zabrzmi fałszywie, to natychmiast następuje rozdźwięk, a za nim klapa. Natomiast pochlebstwo, nawet jeżeli wszystko, aż do ostatniej nuty, jest w nim fałszywe, to i tak bywa ono miłe i słucha się go nie bez przyjemności; wprawdzie wulgarna to przyjemność, ale przyjemność. I choćby pochlebstwo było najwulgarniejsze, przynajmniej połowa wydaje się zawsze prawdą. Dotyczy to zaś każdego poziomu rozwoju i każdej klasy społecznej. Nawet westalkę można uwieść za pomocą pochlebstwa. Cóż dopiero zwykłych ludzi!
To, co widzimy i co nam się zdaje, jest jedynie snem. Snem, we śnie
Cnota jest w dzisiejszych czasach rzadsza niż skalny smok.
Czyż to nie ironiczne, że moje rany tak strasznie wyglądają, a jednak są znacznie mniej bolesne i groźne niż te niewidzialne, które ty w sobie nosisz.
W strachu kryje się gdzieś zazdrość.