W ciszy koło czwartej nad ranem słyszałem, jak powoli rosną ...
W ciszy koło czwartej nad ranem słyszałem, jak powoli rosną korzenie samotności.
Nigdy się nie zabiję, bo Cię kocham.
Jego samokontrola była tak silna, że mogłaby zginać podkowy.
I ja tam byłem, miód, piwo piłem, bo każda stara baśń tak się przecie kończyć powinna.
Co zatem powinienem zrobić z moimi ustami? Z moją nocą? Z moim dniem?
Dziwka jest dumna z tego, że jej wdzięki są postrachem zrzędnej cnoty i małżeńskiego łoża.
Każdy z nas ma swoje dno.
Rodzice to nie są ci, od których pochodzisz, tylko ci, do których chcesz się upodobnić kiedy dorośniesz.
Bo nic nie jest równie doskonałe jak wytwór wyobraźni.
Po usłyszeniu złych wieści reklamacji nie uwzględnia się.
Trudne sprawy stają się tylko trudniejsze, kiedy się je odkłada.