Lęk przed nieśmiertelnością był większy od lęku przed śmiercią.
Lęk przed nieśmiertelnością był większy od lęku przed śmiercią.
To właśnie nadzieja jest naszym
jedynym sprzymierzeńcem w
walce z plagami tego świata.
Matka powiedziała mi kiedyś, że samotnie nie da się przetrwać - a gdyby nawet jakoś się udało, to nikt nie chce takiego życia.
Wprawdzie nie pada, ale za to leje.
To nie moja wina, że budzę się w nocy z pół milionem zawiedzionych marzeń.
Diabeł stworzył po to młodość, byśmy popełniali błędy, a Bóg wymyślił dojrzałość i starość, byśmy mogli za te błędy zapłacić.
Bo jeśli widzieć znaczy uwierzyć, to dotknąć znaczy kochać.
Wtem dotarło do mnie, że film wcale się nie urwał. Jego akcja toczyła się dalej.
- Co to takiego: optymizm?
- To obłęd dowodzenia, że wszystko jest dobrze, kiedy nam się dzieje źle.
(...) starość jest jakoś podobna do dzieciństwa. Człowiek nie ma już wielu obowiązków i spraw niecierpiących zwłoki.
Czas rozciąga się jak guma, a jednocześnie bliskość śmierci sprawia, że każdy moment jest ważny i można rozkoszować się każdą chwilą, kiedy nic człowieka nie boli, co nie zdarza się zresztą tak często.
Krzyczą tylko ci ludzie, którzy mają zbyt ubogie słownictwo, żeby szeptać.