W lipcu pszczeli rój, nie ...
W lipcu pszczeli rój, nie opłaci trudu znój.
Marzec, czy słoneczny, czy płaczliwy, listopada obraz żywy.
Gdy w Wielki Piątek rosa, na łące nie chwyci się kosa.
Czerwiec mokry po zimnym maju, chłopom w jesieni będzie jak w raju.
Natura nie ma granic, nie znamy jej początku, nie przewidujemy końca. Uczy nas ona, że wielkość ideałów nie zna miary, nie podlega czasowi i nie zanika z biegiem lat.
Nasza planeta nie potrzebuje większej liczby 'udanych ludzi'. Na czele światowej listy życzeń powinni znaleźć się 'uzdrowiciele', 'opiekunowie', 'pisarze historii', 'obfitujący w empatię', 'miłośnicy natury'. Potrzeba ludzi, którzy są w stanie zrozumieć, że planeta, która padnie ofiarą samozniszczenia, potrzebuje więcej, niż nasze egoistyczne dążenia do bycia 'bogatym' lub 'popularnym'.
I chodzą ludzie podziwiać szczyty gór i wzdęte fale morza, i szerokie nurty rzek, i przestwór oceanu, i kręgi gwiezdne, a siebie zaniedbują.
Gładka jest woda tam, gdzie strumień płynie głęboko.
Kto w burzę sieje, wiatr zbiera.
Na wilka okrzyk, a niedźwiedź pszczoły drze.
Nic nie jest podobne do natury, nic tak pięknie nie może być malowane. Jaką wielką przyjemnością jest siedzieć i obserwować zachód słońca, patrzeć na znikanie słońca poniżej horyzontu, jest to cud przemijania.