Czerwiec gdy zagrzmi, gdzie zorze ...
Czerwiec gdy zagrzmi, gdzie zorze zachodzą, ryby się obficie urodzą.
Nie ma na świecie nieb, które byłyby przeróżne jak niebo serca człowieka, nie ma głębi które byłyby głębsze niż jego tęsknoty, nie ma przestworzy szerzej otwartych niż przestrzeń jego ducha, nie ma słońca, które by jaśniej oświecało niż słońce jego prawdy.
Gdzie bocian, tam pokój.
Natura nigdy nie wprowadza nic bezcelowo, nie wykonuje niczego na próżno, nie potrzebuje jednej istoty do zniszczenia drugiej.
Grzmot w kwietniu dobra nowina, już szron roślin nie pościna.
Kto się w maju urodzi, dobrze mu się powodzi.
Jeśli w maju śnieg się zdarzy, to lato dobrze wyparzy.
Każde drzewo, każdy fragment roślinności stanowi dla mnie otwartą księgę, w której czytam z zachwytem. Natura jest dla mnie niemym, ale jakże wymownym językiem, którym mówi do mnie Bóg.
Wielkie drzewa dają więcej cienia niż owocu.
Gdy się grzmot w lipcu od południa poda, drzewom się znaczy szwank i nieuroda.
Niezależnie od tożsamości i położenia, każdy na Ziemi może stać pod słońcem, poczuć wiatr na twarzy, zobaczyć światło księżyca i gwiazd. Wszyscy jesteśmy związani z Naturą i przez nią. Oddychamy tym samym powietrzem, pijemy tę samą wodę, czerpiemy życie z tej samej planety. Nasz obowiązek to chronić i cenić ten świat dla przyszłych pokoleń.