Jeśli doprowadzisz do porządku własne wnętrze, to, co na zewnątrz ...
Jeśli doprowadzisz do porządku
własne wnętrze, to, co na zewnątrz
samo ułoży się we właściwy sposób.
Mamy tendencje do idealizowania żyć innych ludzi. Widzimy zadbaną kobietę na ulicy i momentalnie myślimy, ze jej życie jest perfekcyjne niczym jej perfekcyjna fryzura. Nie dopuszczamy do siebie myśli, że to co piękne na zewnątrz może być cholernie zepsute w środku. Patrząc na jej drogie buty jesteśmy święcie przekonani o tym, że w domu czeka na nią kochający mąż i gromadka ułożonych dzieci. Nie wierzymy w to, że może wracać do pustego mieszkania.
I pamiętaj, Mała, bez względu na to, czy wychowujesz dzieci, piszesz książki, sprzedajesz wypieki na ulicy, czy podpisujesz umowy biznesowe opiewające na miliony dolarów, liczy się tylko to, czy czujesz się spełniona i szczęśliwa.
To co Cię dręczy, zakopujesz głęboko i myślisz, że tego nie ma? To dlaczego nie śpisz?
Naszym najważniejszym celem powinna być wewnętrzna harmonia, spokój i czystość serca, a nie zewnętrzne osiągnięcia. To wewnętrzne wartości są prawdziwym kluczem do sukcesu.
Jeśli kobieta jest bez serca,
znaczy, że oddała je komuś,
kto zniszczył je doszczętnie.
Życie jest do tego stopnia cennym darem, że jedynie jedno powinno być ważniejsze: kwestia jego jakości. Bo życie nie jest czymś, co się posiada, ale czymś, co się jest.
Kiedy myślisz, że wszystko jest przeciwko Tobie, pamiętaj, że samoloty startują pod wiatr, a nie z wiatrem.
Tak, możesz być dla mnie wszystkim. Wierzę w Ciebie i wierzyłam od pierwszej chwili naszego poznania. Możesz wszystko zmienić, wszystko ze mnie zrobić i wszystko ze mną zrobić, co zechcesz. Tylko chciej tego i kochaj mnie bardzo. Mnie trzeba strasznie, bez pamięci kochać i trzymać z całej siły. Inaczej nie ma mnie.
Nie dla nas są ziemskie blaski, smakuje nam niecodzienny chleb. Kto z nas nie znał chwil upadku, w tych chwilach przemienia się w cień. Wszystkie nasze pokolenia dążą do prawdy i miłości, tak jak motyle do światła.
Ale on nie przychodził. Może jest zajęty, żeby znaleźć czas dla mnie - rozważałam. Ale trzy miesiące to nieco długo. Nawet jeżeli nie mógł się ze mną spotkać, to przynajmniej mógłby podnieść słuchawkę telefonu i zadzwonić. Doszłam do wniosku, że zupełnie o mnie zapomniał. Okazało się, że nie jestem dla niego ważna. A to bolało - jakby w sercu zrobiła mi się mała ranka. Nie powinien był obiecywać, że jeszcze kiedyś przyjdzie. Obietnice- nawet te niezobowiązujące - zostają człowiekowi w pamięci.