Moja relacja z Piotrem niemal od początku naszej znajomości była toksyczna. Ciągłe kłótnie, sceny zazdrości, a nie raz dochodziło nawet do rękoczynów. Gdy urodziła się nasza córka, poczułam, że mam tego wszystkiego dosyć i chce od niego odejść. On jednak robi wszystko, aby zatrzymać mnie przy sobie.

    Moje życie to jeden wielki bałagan. Gdy wydawało mi się, że mam na tyle siły, aby wyrwać się z tej chorej relacji, mój partner robi wszystko, aby mnie zniszczyć psychicznie.

    Postanowiłam podzielić się swoją historią z prostej przyczyny. Jestem bezsilna i nie wiem co robić. Mam wrażenie, że stanęłam w miejscu.

    Piotr pojawił się w moim życiu po śmierci mojego taty, który był moją życiową ostoja. Z matką nigdy nie miałam ciepłej relacji. Nie dość, że była alkoholiczką i często nas zostawiała, to zdarzało się, że mnie tłukła.

    Mimo iż mój ojciec zmarł, jak byłam dorosła, mocno to się na mnie odbiło. Sama zaczęłam nadużywać alkoholu i wpadłam w szemrane towarzystwo. Piotr pojawił się w momencie, w którym prawie sięgnęłam już dna. Dla niego się zmieniłam, wyszłam na prostą i chciałam zmienić swoje życie. Zamieszkaliśmy razem i żyło nam się bardzo dobrze, ale do czasu. W pewnym momencie zaczęłam zauważać, że Piotr robi się bardzo zaborczy. Nie pozwalał mi wychodzić z domu z koleżankami, uważał, że powinniśmy spędzać czas ciągle razem. Na początku wydawało mi się to słodkie i urocze, bo tłumaczyłam sobie, że pewnie tak mnie kocha, ale jego zachowanie zaczęło się robić męczące. Piotr był zazdrosny dosłownie o wszystko. Podejrzewał mnie o romans nawet z kurierem, który kilka razy dostarczył nam do mieszkania paczki. Istny obłęd.

    Gdy w końcu zaczęłam się sprzeciwiać, wciąż się kłóciliśmy. Nie zapomnę, gdy pierwszy raz podniósł na mnie rękę, a potem było to już notoryczne. Nie wiem, dlaczego od niego wtedy nie odeszłam.

    Zobacz także: Zaszłam w ciążę krótko przed 50 urodzinami. Obcy ludzie myślą, że to mój wnuk

    Piotr bardzo zmienił się, gdy zaszłam w ciążę. Uspokoił się i zaczął o mnie dbać, ale gdy nasza córka pojawiła się na świecie, wszystko wróciło do normy. Gdy pierwszy raz uderzył nasze dziecko, powiedziałam sobie, że miarka się przebrała. Spakowałam rzeczy swoje i córki i wyprowadziłam się do swojej przyjaciółki. Piotr zaczął nas nachodzić i błagał o wybaczenie. Tłumaczył, że dla mnie się zmieni i w końcu w to uwierzyłam.

    Oczywiście nie zmienił się. Gdy wróciłam do domu, po czasie wszystko wróciło do normy. Kłótnie, sceny zazdrości. Gdy zagroziłam mu, że odejdę, on zaczął mnie szantażować. Okazało się, że ma nagrania, na których widać, jak piję alkoho l- lampkę wina czy dwie w obecności dziecka. Straszy mnie, że jak go zostawię, zrobi co może, aby pozbawić mnie praw rodzicielskich. Wiem, że wykorzysta do tego moją przeszłość i to, że kiedyś naprawdę miałam problemy z piciem.

    Nie wiem, co mogę zrobić. Jestem bezsilna.

    Udostępnij:

    Sklep