Wszystko umiera, tylko pamięć dobrych ...
Wszystko umiera, tylko pamięć dobrych uczynków nie ginie.
Zrozumiałam, że czasami żałujemy czegoś tak bardzo, że później mocno obwiniamy za to siebie. Dusimy wszystko w środku, psychicznie stajemy się mało odporni, w głowie gotuje się od niepotrzebnych myśli. Dużo byśmy dali, żeby móc cofnąć czas, nie iść tą drogą, nie podjąć takiej decyzji, nie podać ręki, nie odezwać się, nie wsiąść za kółko. Ale to wszystko na nic, robimy sobie w głowie kocioł, do którego wrzucamy każdą myśl, aż w końcu zaczyna się przelewać i dopiero wtedy wyrządzamy sobie prawdziwą krzywdę. Czasami chyba trzeba usiąść, zrozumieć swój błąd i umieć pociągnąć życie dalej. Nie jest łatwo, ale przecież nikt nie powiedział, że tak będzie.
I nagle zdałam sobie sprawę, że chroniczny gniew skrywa użalanie się nad sobą.
Jeśli nie potrafi powiedzieć, co naprawdę czuje, przeleje to na papier.
Życie bez moralnego wysiłku jest snem.
We mnie też cały czas coś pęka, raz za razem.
Odległość wywołanych skojarzeń jest miarą inteligencji.
Pomyślałem sobie kiedyś,że najlepsza dla mnie byłaby japońska żona,chiński kucharz, angielski dom i amerykański dochód.I jeszcze pomyślałem,że najgorszy byłby japoński dom, angielski kucharz,amerykańska żona i chiński dochód.
Dobrych ludzi spotykały złe rzeczy, a tak być nie powinno.
Paczka z nieznaną zawartością - to bomba z bezpiecznikiem, którym jest ciekawość.
I tak, to jest dziwne uczucie, kiedy przestajesz żyć dla siebie. Ale wydaje mi się, że prawdziwe życie zaczyna się dopiero wtedy, kiedy zaczynamy żyć dla innych.