Dobry Boże, czasem przeszłość powraca, żeby nas zniszczyć.
Dobry Boże, czasem przeszłość powraca, żeby nas zniszczyć.
I to nie my mówimy słowa, lecz słowa nas mówią.
Dlaczego szukasz spoczynku, kiedyś zrodzony do pracy?
Kiedy ma się osiemdziesiąt lat, nowe rzeczy się nie zdarzają, wszystkie dzieją się po raz kolejny.
Tak drzemie we mnie wiele książek, lepszych i gorszych, najrozmaitszych. Zdania, słowa, akapity i wersy, niczym niespokojni sublokatorzy, nagle budzą się do życia, wałęsają się samotnie albo rozpoczynają w mojej głowie hałaśliwy dialog, którego nie potrafię uciszyć.
Czasem jeden gest jest bardziej potrzebny od tysiąca zbędnych słów.
Żeby wreszcie zdarzyło się w Twoim życiu coś, co sprawi, że przestaniesz być tak cholernie smutna.
Czas to grząskie błocko. Przecieka przez palce. I wsysa jak bagno.
Każdy z nas posiada rozdział, którego nie chce przeczytać nikomu... a czasem nawet nie chce pamiętać o jego istnieniu.
Najczęściej ten, którego się szuka, mieszka tuż obok.
Rozkład aktywnych sił w społeczeństwie wyklucza rewolucję.