
Nie żyje Marian Kasprzyk, jeden z najwybitniejszych sportowców w historii polskiego boksu. Złoty medalista olimpijski z Tokio (1964), brązowy medalista z Rzymu (1960) i trzykrotny uczestnik igrzysk odszedł 2 lutego 2026 roku w wieku 86 lat. Był nie tylko bohaterem ringów, ale także symbolem walki z przeciwnościami losu, zarówno sportowymi, jak i osobistymi.
Nie żyje legendarny bokser
2 lutego 2026 roku odszedł Marian Krzysztof Kasprzyk – jedna z największych legend polskiego boksu, człowiek, którego historia wykraczała daleko poza sportowe statystyki. O jego śmierci poinformował Bielski Klub Bokserski Beskidy, publikując wzruszający wpis:
Z przykrością informujemy, że odszedł wybitny sportowiec, który pozostanie na zawsze w naszej pamięci. R.I.P. Marian Krzysztof Kasprzyk (22.09.1939 – 02.02.2026). Złoty medalista olimpijski w boksie (Tokio 1964), brązowy medalista igrzysk w Rzymie (1960), trzykrotny olimpijczyk i wybitny reprezentant Polski w boksie amatorskim. Niech spoczywa w pokoju.
Jeszcze w marcu 2025 roku, na łamach „Przeglądu Sportowego Historia”, Marian Kasprzyk z charakterystyczną szczerością i bezkompromisowością mówił o swojej walecznej naturze:
Nikogo się nie bałem. To mnie mieli się bać.
W rozmowie z Piotrem Wołosikiem otwarcie wrócił do dramatycznych momentów swojego życia. Diagnoza nowotworu w 1992 roku była ciosem, który zmienił jego sposób patrzenia na świat. Choroba – jak sam mówił – nie tylko odebrała mu zdrowie, ale też przywróciła wiarę i nadała jego życiu nowy sens.
Kiedy przyszedł rak, to tak nakręciłem sprężynę wiary, że do dziś trzyma. I fajnie jest. Kumple i znajomi śmiali się, kiedy na dobre do Pana Boga wróciłem: Marianowi odbiło!– wspominał z uśmiechem.
Trudne doświadczenia, w tym operacja, podczas której stracił przełyk, śledzionę i żołądek – były dla niego momentem przełomowym.
Dziękuję Bogu za chorobę, bo właśnie po operacji się nawróciłem. Dostałem w tyłek i dopiero wtedy zacząłem się zastanawiać nad własnym życiem. Tuż przed operacją poszedłem do spowiedzi – złapałem księdza w szpitalu, gdy już wychodził z oddziału. Wcześniej jakoś nie miałem czasu na Boga.
Kiedy później przyszła kolejna tragedia, śmierć żony, która przez lata walczyła z stwardnieniem rozsianym, Kasprzyk nie załamał się. Z wiary czerpał siłę, której uczyło go całe życie – w ringu i poza nim.
Kim był Marian Kasprzyk?
Urodzony 22 września 1939 roku w Kołomani, Marian Kasprzyk już w młodości trafił na ring. Jego kariera rozwijała się błyskawicznie, a talent szybko zauważyli trenerzy z BBTS Bielsko-Biała, gdzie osiągał największe sukcesy.
W 1960 roku zdobył brązowy medal na Igrzyskach Olimpijskich w Rzymie, pokonując w ćwierćfinale ówczesnego mistrza olimpijskiego Władimira Jengibariana. Z powodu kontuzji nie wystąpił jednak w walce półfinałowej. Cztery lata później, w Tokio, napisał historię. Pomimo złamanego kciuka w pierwszej rundzie finałowego pojedynku, dotrwał do końca i pokonał faworyzowanego Ričardasa Tamulisa. Złoty medal zdobył w wielkim stylu, udowadniając, że dla prawdziwego wojownika ból nie jest przeszkodą.
W 1968 roku wystąpił po raz trzeci na igrzyskach, ale po porażce z Amerykaninem Armandem Muñízem pożegnał się z turniejem już po pierwszej walce.
W całej karierze stoczył 270 walk, z czego 232 zakończyły się jego zwycięstwem. Miał także w dorobku medal Mistrzostw Europy i liczne tytuły krajowe, ale nie tylko sukcesy sportowe wyróżniały jego życie.
Przez trzy lata był zdyskwalifikowany – początkowo dożywotnio – po wyroku sądowym za udział w bójce. Mimo to, po zniesieniu kary i powrocie do kadry, wygrał wewnętrzną rywalizację z Leszkiem Drogoszem i pojechał na igrzyska do Tokio, gdzie spełnił swoje marzenie.
Ten dramatyczny i pełen emocji rozdział jego życia został uwieczniony w filmie „Bokser” w reżyserii Juliana Dziedziny, z Danielem Olbrychskim w roli głównej.
Za swoje zasługi Kasprzyk został odznaczony Krzyżem Kawalerskim i Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, a w 1999 roku otrzymał Nagrodę im. Aleksandra Rekszy. Miał również honorowe obywatelstwo gminy Ziębice – miejsca, z którym czuł silną więź.
Choć jego życie było pełne trudności, potrafił z każdej porażki wyciągnąć lekcję, a z każdego cierpienia zbudować siłę. Nie był tylko sportowcem – był symbolem walki, odkupienia i niezłomnego ducha.

źródło zdjęć: Wikipedia, Canva






