
Alarm w polskiej przestrzeni powietrznej
W sobotni poranek, 14 marca, w Polsce podjęto nadzwyczajne środki bezpieczeństwa w związku z kolejną falą rosyjskich ataków na Ukrainę. Około godziny 3 w nocy Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych zdecydowało o poderwaniu polskich oraz sojuszniczych myśliwców, które rozpoczęły patrolowanie przestrzeni powietrznej nad wschodnią częścią kraju.
Działania te były bezpośrednio związane z intensywnymi uderzeniami Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy, w tym na regiony znajdujące się w pobliżu polskiej granicy. W takich sytuacjach polskie wojsko działa zgodnie z procedurami NATO, których celem jest zapewnienie maksymalnego bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej państw sojuszu.
Samoloty bojowe pozostawały w gotowości przez kilka godzin. Dopiero około godziny 6 rano poinformowano, że operacja została zakończona, a sytuacja w powietrzu wraca do normy.
Wsparcie sojuszników z NATO
Polskie siły zbrojne nie działały same. W operacji uczestniczyły również samoloty sojusznicze należące do państw NATO. W komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych podziękowano między innymi siłom powietrznym Hiszpanii oraz Niemiec za wsparcie i współpracę.
Takie działania są standardową procedurą w sytuacji, gdy w pobliżu granic Sojuszu dochodzi do intensywnych działań wojennych. Wspólne patrole i podwyższona gotowość mają zapewnić natychmiastową reakcję w przypadku naruszenia przestrzeni powietrznej lub zagrożenia dla terytorium państw członkowskich.
Jednocześnie uruchomiono także naziemne systemy obrony powietrznej oraz systemy radiolokacyjne, które monitorowały sytuację w regionie.
Lotniska w Lublinie i Rzeszowie wstrzymały operacje
Nocne wydarzenia wpłynęły także na cywilny ruch lotniczy w Polsce. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej poinformowała, że na dwóch lotniskach – w Lublinie oraz Rzeszowie – konieczne było czasowe wstrzymanie operacji lotniczych.
Decyzję podjęto, aby zapewnić pełną swobodę działania lotnictwu wojskowemu patrolującemu przestrzeń powietrzną. Ograniczenia wprowadzono około godziny 4:30 nad ranem i trwały one przez mniej więcej półtorej godziny.
Krótko przed godziną 6 rano przekazano, że ruch lotniczy stopniowo wraca do normy, a wszystkie zaplanowane operacje mogą być realizowane bez przeszkód. Choć przerwa była stosunkowo krótka, pokazuje ona, jak bezpośrednio wydarzenia za wschodnią granicą mogą wpływać na funkcjonowanie infrastruktury w Polsce.
Tragiczne skutki rosyjskich ataków
W tym samym czasie Ukraina mierzyła się z kolejnym tragicznym skutkiem rosyjskich ataków. Państwowa Służba Ukrainy do spraw Sytuacji Nadzwyczajnych poinformowała, że w nocy doszło do masowego uderzenia na obwód kijowski.
Według wstępnych informacji rosyjskie siły zaatakowały cztery rejony regionu. W wyniku ostrzału zginęły co najmniej trzy osoby, a cztery kolejne zostały ranne. Ratownicy i służby kryzysowe przez wiele godzin pracowali na miejscu zniszczeń, przeszukując gruzowiska i udzielając pomocy poszkodowanym.
Eksplozje w Kijowie i alarmy w całym kraju
Około godziny 3 nad ranem mieszkańcy Kijowa usłyszeli serię potężnych eksplozji. Władze stolicy poinformowały, że miasto znalazło się pod ostrzałem pocisków balistycznych. Natychmiast ogłoszono alarm przeciwlotniczy, a mieszkańcy zostali wezwani do schronienia się w bezpiecznych miejscach.
Alarmy powietrzne ogłoszono nie tylko w stolicy, ale praktycznie na terenie całej Ukrainy. Syreny zawyły również w regionach graniczących z Polską – w obwodach wołyńskim, lwowskim i zakarpackim.
Wydarzenia te ponownie pokazują, jak blisko polskiej granicy toczy się wojna i jak duże znaczenie ma stała gotowość służb oraz wojska do reagowania na nagłe zagrożenia.
źródło zdjęcia: Canva






