
Ryanair zapowiedział duże zmiany w swojej siatce połączeń do Grecji. Tanie linie lotnicze zdecydowały o zamknięciu jednej z baz oraz likwidacji wielu tras, co odczują także pasażerowie z Polski. Powodem mają być rosnące opłaty lotniskowe i konflikt przewoźnika z zarządcą greckich lotnisk.
Ryanair od lat należy do największych i najpopularniejszych tanich linii lotniczych w Europie. Przewoźnik przyciąga pasażerów przede wszystkim niskimi cenami biletów oraz bardzo rozbudowaną siatką połączeń. Dzięki temu miliony turystów mogą podróżować między europejskimi miastami za stosunkowo niewielkie pieniądze. Firma regularnie rozwija swoje bazy i uruchamia nowe trasy, ale równie często podejmuje też zdecydowane decyzje biznesowe, gdy pojawiają się spory dotyczące kosztów funkcjonowania na lotniskach.
Tym razem głośno zrobiło się o sytuacji w Grecji. Już jakiś czas temu pojawiały się informacje, że Ryanair może zamknąć swoją bazę w Salonikach. Powodem były przeciągające się negocjacje z zarządzającą lotniskiem firmą Fraport Greece. Teraz wiadomo już, że przewoźnik podjął ostateczną decyzję i zapowiadane zmiany stały się faktem.
Ryanair zamyka bazę w Salonikach
8 maja linia oficjalnie poinformowała, że zamyka swoją bazę w greckich Salonikach i wycofuje loty realizowane stamtąd w sezonie zimowym 2026. Oznacza to przeniesienie trzech samolotów do innych krajów — między innymi do Albanii, Włoch i Szwecji.
Decyzja będzie miała duże konsekwencje dla pasażerów. Ryanair zapowiedział usunięcie około 500 tys. miejsc oraz likwidację 10 zimowych tras. Od końca października połączenia do Salonik mają być obsługiwane wyłącznie z innych baz przewoźnika.
Linia lotnicza otwarcie wskazuje winnych tej sytuacji. W oficjalnym komunikacie mocno skrytykowano firmę Fraport Greece, która zarządza lotniskiem.
Rząd Grecji podjął mądrą decyzję o obniżeniu opłaty za rozwój lotniska (ADF) o 75 proc. (z 12 do 3 euro za pasażera) od listopada 2024 roku, co powinno bezpośrednio pobudzić całoroczną łączność i turystykę w całej Grecji. Jednak większość greckich lotnisk, a zwłaszcza tych zarządzanych przez Fraport Greece, odmówiła przeniesienia obniżki podatku na pasażerów i zamiast tego zagarnęła ją dla siebie. Od tego czasu Fraport Greece stale podnosi opłaty, które są obecnie o 66 proc. wyższe niż przed pandemią – przekazał Ryanair.
Polacy też odczują zmiany
Zmiany w greckiej siatce połączeń oznaczają również problemy dla polskich pasażerów. Wśród usuniętych tras znalazły się loty z Salonik do Poznania oraz Warszawy-Modlina.
To jednak nie koniec cięć. Problemy dotyczą również Aten. Ryanair ogranicza tam zimową siatkę połączeń, tłumacząc decyzję rosnącymi kosztami obsługi pasażerów.
Według informacji portalu Fly4free.pl z rozkładu ma zniknąć także zimowe połączenie z Krakowa do Aten. Co więcej, nie ma pewności, czy trasa wróci również w sezonie letnim. Dla wielu podróżnych byłaby to bardzo odczuwalna strata, szczególnie że Grecja od lat pozostaje jednym z najpopularniejszych kierunków wakacyjnych wybieranych przez Polaków.
Ryanair mówi o ogromnych stratach
Przedstawiciele linii podkreślają, że ograniczenie działalności w Grecji będzie miało poważne skutki dla całego rynku turystycznego.
Ryanair z przykrością informuje o zamknięciu naszej bazy w Salonikach i obniżkach w Atenach na zimę 2026. W rezultacie utracono 700 000 miejsc i 12 tras w całej Grecji, a także zawieszono loty w Chanii i Heraklionie poza szczytem sezonu. Te możliwe do uniknięcia spadki ruchu są bezpośrednim skutkiem nieprzestrzegania przez lotniska przepisów ADF, szczególnie w Salonikach, gdzie monopolista Fraport Greece podniósł opłaty lotniskowe o 66% od 2019 roku – przekazał dyrektor handlowy Ryanair Jason McGuinness.
Na razie nie wiadomo, czy strony wrócą jeszcze do rozmów i czy część połączeń uda się uratować. Pewne jest jednak, że decyzje Ryanaira mocno wpłyną na podróżnych planujących wyjazdy do Grecji w najbliższych sezonach.
źródło zdjęć: Canva






