
Samotność i mózg trafiły pod lupę naukowców z Uniwersytetu w Hiroszimie. Badacze sprawdzili, jak osoby samotne odbierają bicie własnego serca. Rozpoznawały je równie dobrze jak pozostali uczestnicy. Różnica pojawiła się dopiero na kolejnym etapie.
Wyniki opublikowano w „Biological Psychology”. Zespół zajął się interocepcją, czyli zdolnością do odbierania i interpretowania sygnałów płynących z wnętrza własnego organizmu. Mózg przez cały czas monitoruje rytm serca, oddech oraz napięcie mięśni. Zebrane w ten sposób dane wykorzystuje do regulowania pracy organizmu i kształtowania emocji. Nie rejestruje ich biernie.
Samotność nie odcięła mózgu od sygnałów płynących z serca
W eksperymencie wzięło udział 39 zdrowych młodych dorosłych, którzy najpierw wypełnili kwestionariusze dotyczące samotności, świadomości własnego ciała oraz objawów depresji. Potem przyszedł czas na zadania z sercem w roli głównej. W pierwszym uczestnicy siedzieli spokojnie i liczyli własne uderzenia, a drugie wymagało już oceny dźwięków. Badani rozstrzygali, czy słyszany rytm odpowiada rzeczywistej pracy ich serca.
Naukowcy śledzili przy tym aktywność elektryczną mózgu za pomocą EEG oraz pracę serca przy użyciu EKG. Test wykrywania sygnałów z ciała nie pokazał żadnej różnicy. Osoby bardziej samotne rozpoznawały bicie serca równie dobrze jak reszta grupy. Nie „traciły kontaktu” ze swoim sercem.
Różnica pojawiła się dopiero przy ocenie odebranego sygnału
Samotność wiązała się z niższą oceną kilku elementów świadomości własnego ciała, bo osoby bardziej samotne rzadziej ufały sygnałom płynącym z organizmu. Gorzej oceniały też swoją zdolność do samoregulacji oraz świadomość emocjonalną. Uwagi nie poświęcały przy tym mniej. Sam poziom zainteresowania sygnałami z organizmu nie miał związku z samotnością.
Serce wysyłało informację, a mózg potrafił ją zarejestrować. Trudność zaczynała się dopiero wtedy, gdy tę informację trzeba było ocenić i wykorzystać do regulowania własnego stanu. Badacze zauważyli również słabsze automatyczne reakcje mózgu związane z biciem serca. Chodzi o późne potencjały wywołane biciem serca, czyli zmiany aktywności elektrycznej pojawiające się w odpowiedzi na sygnał z serca.
Analiza wskazała na związek z lewą grzbietowo-boczną korą przedczołową. Ten obszar odpowiada między innymi za kontrolę emocji oraz samoregulację.
Autorzy tłumaczą wynik stałą gotowością organizmu
Zespół odnosi swoje ustalenia do modelu hiperczujności samotności, który zakłada, że osoby samotne uważniej wychwytują sygnały sugerujące zagrożenie w kontaktach z innymi. Bywają wyczulone na odrzucenie, brak akceptacji oraz niejasne zachowania. Neutralny sygnał urasta wtedy do rangi czegoś istotniejszego. Czujność rośnie.
Mózg korzysta z informacji płynących z organizmu, by na bieżąco regulować jego stan. Gdy robi to mniej skutecznie, ciało pozostaje w stanie większej gotowości i mocniej reaguje na stres. Rośnie czułość na możliwe oznaki zagrożenia.
To na razie interpretacja wyników, a nie dowiedziony mechanizm, bo badacze nie wykazali, że samotność jest przyczyną opisanych zmian. Nie wiadomo nawet, w którym kierunku działa ta zależność. Oba warianty pozostają możliwe.
Przypomnijmy, że samotność dotyczy ogromnej części populacji. Według Światowej Organizacji Zdrowia doświadcza jej mniej więcej jedna na sześć osób na świecie. W Polsce badania pokazują, że samotnych czuje się 68 procent ankietowanych. Problem nie omija młodych, bo najwyższe odsetki notuje się wśród nastolatków oraz młodych dorosłych.
Eksperyment objął zaledwie 39 zdrowych młodych dorosłych. Nie wiadomo, czy u nastolatków, seniorów oraz osób z problemami zdrowotnymi mechanizm wygląda podobnie. Potrzeba większych badań i dłuższej obserwacji. Autorzy sami to podkreślają. Zostaje jednak jedna obserwacja. „Ścisk w klatce” czy poczucie pustki w środku nie zawsze są jedynie metaforą.
Źródło zdjęcia: Canva






