
Surowe wychowanie nie zawsze oznaczało krzyk czy dotkliwe kary. Czasami przybierało znacznie mniej oczywistą formę: bardzo wysokich wymagań, bezwzględnego przestrzegania zasad, częstej krytyki i niewielkiej przestrzeni na popełnianie błędów. Dziecko szybko uczyło się wtedy, że pewne zachowania są mile widziane, a inne mogą skończyć się dezaprobatą rodzica.
Po latach rodzinne zasady mogą już dawno nie obowiązywać, ale wyuczone reakcje pozostają. Nie każda osoba wychowana przez wymagających rodziców będzie oczywiście zachowywała się tak samo. Wiele zależy od temperamentu, relacji z opiekunami i całego środowiska, w którym dorastała. Istnieją jednak zachowania, które mogą szczególnie często kojarzyć się z doświadczeniem dorastania w domu, w którym nie było taryfy ulgowej.
1. Przepraszasz nawet wtedy, gdy właściwie nie masz za co
„Przepraszam, że przeszkadzam”, „przepraszam, że pytam”, „przepraszam, że zawracam głowę” – dla niektórych dorosłych takie zdania są niemal automatyczne. Przeprosiny pojawiają się nawet w sytuacjach, w których nie wydarzyło się nic, co rzeczywiście wymagałoby przepraszania.
Może mieć to związek z dorastaniem w otoczeniu, w którym dziecko musiało bardzo uważnie obserwować reakcje dorosłych i pilnować własnego zachowania. Jeśli pomyłki spotykały się z ostrą krytyką albo istniało wiele zasad dotyczących tego, co „wypada”, człowiek mógł nauczyć się zawczasu łagodzić potencjalne konflikty.
W dorosłości przepraszanie staje się wówczas czymś więcej niż przejawem dobrych manier. Bywa sposobem na upewnienie się, że druga osoba nie jest zirytowana i że relacja nadal jest bezpieczna.
Ciągłe przepraszanie bez wyraźnego powodu może więc wynikać z nawyku nadmiernego kontrolowania swoich zachowań.
2. Nawet niewielki błąd długo nie daje ci spokoju
Wysłałeś wiadomość z literówką, spóźniłeś się kilka minut albo powiedziałeś podczas spotkania coś niezręcznego. Dla większości ludzi sytuacja szybko traci znaczenie. Ty natomiast potrafisz analizować ją jeszcze wieczorem.
„Jak mogłem tego nie zauważyć?”, „Co oni sobie o mnie pomyślą?”, „Powinienem był zrobić to inaczej” – wewnętrzny krytyk potrafi być wyjątkowo surowy.
Jeżeli w dzieciństwie błędy były mocno podkreślane, a dobre wyniki traktowano przede wszystkim jako coś oczywistego, można było przyswoić przekonanie, że pomyłka jest czymś znacznie poważniejszym, niż rzeczywiście jest.
W dorosłym życiu może przejawiać się to perfekcjonizmem, nadmiernym analizowaniem swoich decyzji i trudnością w odpuszczaniu sobie drobnych potknięć.
Co ciekawe, inni ludzie mogą postrzegać taką osobę jako niezwykle sumienną i odpowiedzialną. Nie widzą jednak kosztu, jaki czasami kryje się za potrzebą zrobienia wszystkiego bezbłędnie.
3. Krytyka boli cię bardziej, niż chciałbyś przyznać
Szef zwraca uwagę na jeden element projektu, a ty przez resztę dnia zastanawiasz się, czy przypadkiem nie uważa cię za niekompetentnego. Partner wspomina o drobnym zachowaniu, które mu przeszkadza, a ty słyszysz w tym znacznie poważniejszy komunikat: „zrobiłeś coś źle”.
Duża wrażliwość na krytykę może mieć swoje korzenie w doświadczeniach z dzieciństwa, szczególnie jeśli ocena ze strony rodziców miała ogromne znaczenie.
Dziecko nie posiada jeszcze perspektywy dorosłego. Jeśli często słyszy uwagi dotyczące zachowania, ocen, wyglądu pokoju czy sposobu wykonywania obowiązków, może zacząć utożsamiać popełnienie błędu z negatywną oceną własnej osoby.
Później nawet konstruktywna uwaga może uruchamiać reakcję nieproporcjonalną do sytuacji.
Nie musi to oznaczać obrażania się czy otwartego konfliktu. Czasem jest wręcz przeciwnie. Osoba spokojnie przyjmuje komentarz, odpowiada „jasne, poprawię”, a następnie przez kilka godzin odtwarza rozmowę w swojej głowie.
4. Odpoczywając, masz poczucie, że powinieneś robić coś pożytecznego
Jest sobota. Wszystkie najważniejsze obowiązki zostały wykonane. Teoretycznie można po prostu położyć się na kanapie, obejrzeć serial albo spędzić dwie godziny bez konkretnego celu.
Tyle że po chwili pojawia się charakterystyczna myśl: „Marnuję czas”.
W domach, w których ogromną wagę przykładano do obowiązkowości, wyników i dyscypliny, odpoczynek mógł być traktowany przede wszystkim jako nagroda za wykonane zadania. Najpierw lekcje, później zabawa. Najpierw obowiązki, potem przyjemności. Zasada sama w sobie może być rozsądna, ale w bardzo rygorystycznym wydaniu czasami prowadzi do przekonania, że na odpoczynek trzeba sobie zasłużyć.
W dorosłości lista obowiązków praktycznie nigdy się jednak nie kończy. Zawsze można posprzątać, odpowiedzieć na wiadomość, zrobić zakupy, nauczyć się czegoś nowego albo przygotować się na kolejny dzień.
W efekcie człowiek fizycznie odpoczywa, ale psychicznie nadal pozostaje w trybie wykonywania zadań.
5. Bardzo źle czujesz się, gdy ktoś jest na ciebie zły
Niektórzy potrafią pomyśleć: „Jest zdenerwowany, porozmawiamy później” i spokojnie wrócić do swoich zajęć. Dla innych świadomość, że ktoś jest niezadowolony, staje się problemem wymagającym natychmiastowego rozwiązania.
Pojawia się potrzeba wyjaśniania, przepraszania, uspokajania sytuacji albo upewniania się, że wszystko jest w porządku.
Silny dyskomfort wobec czyjegoś niezadowolenia może być związany z dziecięcym doświadczeniem konieczności przewidywania reakcji rodziców. Szczególnie wtedy, gdy dezaprobata dorosłego oznaczała karę, długie moralizowanie albo utratę różnych przywilejów.
Dziecko uczy się wtedy prostego schematu: jeśli ktoś ważny jest niezadowolony, trzeba jak najszybciej coś zrobić.
Problem polega na tym, że w dorosłych relacjach nie zawsze odpowiadamy za emocje drugiej osoby. Ktoś może być rozczarowany naszą decyzją, a sama decyzja nadal może być właściwa. Osobie wychowanej bardzo surowo zaakceptowanie tego bywa jednak szczególnie trudne.
Surowe wychowanie może zostawić ślady, których długo nie zauważamy
Wpływ dzieciństwa nie zawsze objawia się spektakularnie. Częściej można dostrzec go właśnie w codziennych drobiazgach: sposobie reagowania na pomyłkę, krytykę, konflikt czy chwilę bezczynności.
Jednocześnie pojedyncze zachowanie nie jest dowodem na konkretny styl wychowania. Perfekcjonizm, częste przepraszanie czy niechęć do konfliktów mogą mieć wiele różnych przyczyn. Nie należy więc traktować podobnych list jak psychologicznej diagnozy.
Mogą być natomiast okazją do zastanowienia się nad tym, skąd właściwie pochodzą nasze automatyczne reakcje.
Czasami dopiero jako dorośli zauważamy, że wymagający głos, który słyszymy we własnej głowie, przypomina zasady obowiązujące kiedyś w rodzinnym domu. A zrozumienie tego mechanizmu może być pierwszym krokiem do nauczenia się, że błąd nie zawsze oznacza porażkę, odpoczynek nie wymaga usprawiedliwienia, a cudze niezadowolenie nie zawsze jest czymś, co musimy natychmiast naprawić.
Źródło zdjęcia: Canva






