
Przewodnik Digo nie żyje. Polscy turyści znali go jako Skolima z Zanzibaru i to na ich grupie najpierw pojawiła się ta wiadomość. Zginął w wypadku samochodowym, a pogrzeb odbył się, zanim wieść dotarła do Polski.
Informacja o jego śmierci trafiła 15 września 2026 roku na facebookową grupę „Zanzibar po polsku”. To tam organizatorzy wyjazdów i turyści wymieniają się sprawdzonymi kontaktami na wyspie. Wpis wywołał duże poruszenie.
Do wypadku samochodowego miało dojść kilka dni wcześniej. Okoliczności zdarzenia nie zostały podane. Nie wiadomo nic więcej.
Przewodnik Digo nie żyje
Pogrzeb odbył się tego samego dnia, w którym o śmierci przewodnika dowiedzieli się polscy turyści. Wielu z nich zorientowało się więc, że nie zdążą się pożegnać. Zostały im komentarze.
Jeden z uczestników grupy napisał, że znał sympatycznego chłopaka prywatnie. Opisał go jako osobę o wielkim sercu, oddaną swojej pracy i życzliwą wobec Polaków. Pod tym wpisem ruszyła lawina wspomnień.
Wieści o jego odejściu pojawiły się także w lokalnych grupach mieszkańców Zanzibaru oraz w tamtejszych mediach. Wyspa jest autonomiczną częścią Tanzanii. Poruszenie nie ograniczyło się do Polaków.
Kim był Digo z Zanzibaru?
Digo był bardzo aktywny w mediach społecznościowych i większość materiałów kierował właśnie do polskiej widowni. Jak podaje portal Boop, jego tiktokowy profil obserwowało ponad 80 tysięcy użytkowników. Ta liczba robi wrażenie.
Prowadził też fanpage „Skolim z Zanzibaru”, na którym informował o współorganizowanych wycieczkach. Pojawiał się również w filmach polskich podróżników. Wielu wczasowiczów kojarzyło jego twarz, choć nie znało pseudonimu.
Płynna znajomość polskiego pozwalała mu utrzymywać bliski kontakt z turystami jeszcze przed ich przylotem. Rozmawiał z nimi głównie w sieci. Potem oprowadzał ich po wyspie.
Zanzibar od lat jest jednym z ulubionych kierunków Polaków. Branżowy serwis Wiadomości Turystyczne pisał w lutym 2024 roku, że w ścisłej czołówce narodowości odwiedzających wyspę są Polacy, Niemcy oraz Włosi, a w statystykach przodują Francuzi.
Przewodnicy mówiący po polsku stali się tam osobną częścią tego rynku. Digo był jedną z jego najbardziej rozpoznawalnych twarzy. Teraz sam jest wspominany.
Pod wpisem wciąż przybywa wspomnień od osób, które zwiedzały wyspę razem z nim. Piszą o serdecznym przewodniku, który potrafił nie tylko pokazać Zanzibar, ale też barwnie o nim opowiadać. Takich wpisów są już dziesiątki.
źródło zdjęć: Canva






