Alert RCB dla części Polski. Nad ranem wysłano pilne SMS-y

Alert RCB dla części Polski. Nad ranem wysłano pilne SMS-y

Nocny alert RCB trafił na telefony mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia w czwartek późnym wieczorem. Powodem był kolejny rosyjski atak powietrzny na Ukrainę, przez który polskie lotnictwo znów poszło w powietrze. Maszyny wróciły do baz przed trzecią. Na odwołanie trzeba było czekać do świtu.

Nocny alert RCB poszedł do dwóch przygranicznych województw

Ostrzeżenie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa dotarło w czwartek 24 września, długo po zmroku. Objęło mieszkańców kilkudziesięciu powiatów w województwach lubelskim oraz podkarpackim. Lista była długa.

Na Lubelszczyźnie wiadomość dostali między innymi mieszkańcy Lublina, Chełma, Zamościa i Białej Podlaskiej. Na Podkarpaciu ostrzeżenie trafiło do Rzeszowa, Przemyśla, Krosna oraz Tarnobrzega.

Centrum informowało o rosyjskim ataku powietrznym na terenie Ukrainy i zapewniało, że sytuacja jest monitorowana. W polskiej przestrzeni operowało wtedy lotnictwo wojskowe. Odbiorcy mieli czekać na kolejne komunikaty.

Myśliwce wróciły do baz przed trzecią

Samoloty poderwano, by monitorować sytuację przy granicy i zabezpieczyć niebo nad przygranicznymi powiatami. Po północy zrobiło się spokojnie. O godzinie 2.57 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało, że operowanie wojskowego lotnictwa zostało zakończone.

Informujemy, że nie zaobserwowano naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej

– podkreśliło dowództwo w nocnym komunikacie.

Maszyny wróciły wtedy do baz, a ruch nad wschodnią granicą wrócił do normy. Ostrzeżenie wisiało jednak na telefonach dalej.

Odwołanie przyszło dopiero po piątej rano

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało je w piątek około 5.30, kilka godzin po powrocie samolotów do baz. Wiadomość była krótka.

Zakończył się atak powietrzny na Ukrainę. Brak zagrożenia na terenie Polski

– przekazało centrum.

Alert obowiązywał więc przez całą noc. System SMS-owego powiadamiania ludności uruchamiany jest przy zagrożeniach i sytuacjach nadzwyczajnych, a komunikaty powstają na podstawie informacji z ministerstw, policji, straży pożarnej czy straży granicznej.

Przypomnijmy, że dobę wcześniej ostrzeżenia sypały się od świtu. W czwartek nad ranem alert RCB dotarł do 49 powiatów i miast na wschodzie kraju, a odwołanie poszło dopiero tuż przed piętnastą. Tamto ostrzeżenie obowiązywało prawie dziewięć godzin.

Dzień wcześniej wojsko również podrywało maszyny nad wschodnią Polską, a mieszkańcy centralnej części kraju usłyszeli potężny huk nad głowami. Alert objął wtedy samą Lubelszczyznę. Wojsko podrywało maszyny trzeci dzień z rzędu.

Od piątku MSWiA udostępnia instrukcję reagowania na zagrożenie atakiem z powietrza. Dwunastostronicowa broszura trafi za pośrednictwem wojewodów do wszystkich samorządów. Później dokument ma wejść do aplikacji mObywatel.

źródło zdjęć: Canva