
Kuchenne rewolucje w Turznie pod Toruniem zaczęły się od prawdziwej burzy. Magda Gessler spróbowała zupy ogórkowej i schabowego z ziemniakami, a potem w ruch poszły jedzenie i tace. Właściciel bistra usłyszał wiele gorzkich słów. Finał zaskoczył jednak samą restauratorkę.
Siódmy odcinek trzydziestego trzeciego sezonu Kuchennych rewolucji TVN wyemitował w czwartek 15 października 2026 roku, a Magda Gessler pojechała w nim do Turzna w gminie Łysomice, niewielkiej wsi położonej kilkanaście kilometrów od Torunia.
Przy ulicy Toruńskiej działało skromne Bistro, które prowadził 44-letni Marcin, który postawił na kebab i domowe obiady. Gastronomia miała być dla niego nowym początkiem po bolesnej porażce w handlu.
Właściciel bistra w Turznie stracił wcześniej dom
Zanim Marcin zajął się gotowaniem, prowadził razem z żoną sklepy. W jeden z nich zainwestował za dużo pieniędzy i długi zaczęły się nawarstwiać, aż w końcu rodzina straciła dom, który sprzedał komornik. Skończyło się dramatem.
Dziś Marcin, jego żona Monika i ich córka mieszkają w wynajmowanym mieszkaniu. Monika poszła do pracy, więc w lokalu pojawia się tylko w piątki, soboty i niedziele, a przez resztę tygodnia mąż radzi sobie sam. Jak wyznała w programie, Marcin uparł się, że wszystko udźwignie bez niczyjej pomocy.
Sytuacji nie poprawiła konkurencja, bo tuż obok bistra otworzyły się dwa nowe lokale z jedzeniem, a klientów było coraz mniej. To właśnie zaniepokojona Monika poprosiła o pomoc Magdę Gessler.
Kuchenne rewolucje w Turznie zaczęły się od awantury
Restauratorka już od progu nie kryła rozczarowania i skrytykowała wystrój, podłogę oraz wysłużoną, brudną kartę dań.
Podłoga jest jak w szpitalu. Powiem szczerze, że tu depresji można dostać przy tym murze.
– oceniła Magda Gessler.
Prawdziwa burza rozpętała się jednak przy stole, gdzie zupę ogórkową Gessler porównała do wody od glonów, a nie od ogórków. Grzybowa przygotowana przez Monikę okazała się tylko jadalna, a schabowy pływał w tłuszczu.
Najgorzej wypadły ziemniaki. Marcin przyznał, że ugotowano je cztery godziny wcześniej i od tego czasu leżały w wodzie, więc Gessler nie wytrzymała i zaczęła rzucać nimi w stronę zaskoczonego właściciela.
Nie da się tego jeść! Już dawno dawno dawno nikt mi nie podał takiego szajsu.
– grzmiała restauratorka.
Kebab, czyli wizytówka lokalu, też nie obronił się podczas degustacji. Jak przyznał sam Marcin, mięso zawierało tylko około 46 procent wołowiny.
Następnego dnia Gessler podzieliła się z kucharzem wrażeniami z pierwszej wizyty i weszła do kuchni. Tym razem w ruch poszły tace.
Po prostu to jest tragedia. Wszystko jest zapyziałe, tłuste, brudne, zardzewiałe, zaniedbane.
– wyliczała.
Restauratorka nie oszczędziła też samego właściciela, bo jej zdaniem Marcin wziął się za prowadzenie kuchni bez żadnego przygotowania i gotował w pośpiechu, byle jak i z byle czego.
Bistro w Turznie zmieniło nazwę na Królewska Rybka
Rewolucję nagrywano od 6 do 9 maja 2026 roku. Lokal dostał nową nazwę i od tej pory działa jako Bistro Królewska Rybka, a kebab ustąpił miejsca rybom słodkowodnym, wśród których znalazły się sum, pstrąg i jesiotr. W karcie zostały też schabowy smażony na smalcu, gołąbki i domowe desery.
Cztery tygodnie później Gessler wróciła na kontrolę i zastała zupełnie inny obraz, bo w lokalu panował gwar, a większość stolików była zajęta. Na stół trafiły wędzony pstrąg z sałatą, zupa i popisowy sum. Ryba zachwyciła restauratorkę.
Szczerze, to jest prawdziwy cud, że jest tak dobrze. To jest cud nad Wisłą.
– nie kryła zaskoczenia Gessler.
Drobne uwagi miała tylko do doprawienia sałatki i do zupy, która wymagała jeszcze dopracowania, ale całość oceniła bardzo dobrze. Wzruszony Marcin przyznał przed kamerami, że po takiej ocenie będzie pewniejszy siebie. Nie spodziewał się tego.
Przypomnijmy, że to nie pierwszy odcinek obecnego sezonu, który wywołał spore poruszenie. Wcześniej w tym sezonie głośno było o lokalu z Redy i sporze jego właścicieli. Program można oglądać w TVN w czwartkowe wieczory, a także w serwisie Player.
Źródło zdjęcia: @kuchennerewolucjetvn






