
Przesądy cmentarne wracają co roku przed 1 listopada, gdy na groby ruszają tłumy. Dawne wierzenia zakazywały zabierania czegokolwiek z nekropolii, siadania na płytach i randek między grobami. Część z nich budzi dziś uśmiech. Inne wciąż są powtarzane w wielu regionach Polski.
Z cmentarza nie wolno było niczego zabierać
W ludowej tradycji wszystko, co rośnie lub leży na cmentarzu, należało do zmarłych. Dotyczyło to trawy, kwiatów, kamyków, gałązek, liści, a nawet kasztanów, a wyniesienie ich za bramę nekropolii miało według dawnych przekonań sprowadzić nieszczęście na wszystkich domowników.
Jak przypomina Fakt, szczególną uwagę trzeba zwracać na dzieci, które często z ciekawości zbierają drobiazgi z alejek cmentarnych i zabierają je potem do domu.
Podobnie było z kwiatami przeznaczonymi dla zmarłych. Nie mogły trafić do żywych – ani doniczkowe, ani elementy wiązanek nagrobnych, ani rośliny kupione przy cmentarzu. Kwiat przyniesiony do domu miał zwiastować rychły pogrzeb w rodzinie. Tak głosiła tradycja.
Przesądy cmentarne obejmowały też chryzantemy i kalie. Te rośliny symbolicznie łączono ze śmiercią, dlatego zabobony przestrzegały przed używaniem ich w radosnych okolicznościach, takich jak śluby czy urodziny.
Według innych wierzeń z grobów nie należy zabierać tabliczek z datami śmierci ani zdjęć. Kara miała być dotkliwa. Taka osoba miała stracić pamięć, a podobny zakaz obejmował również przynoszenie z cmentarza do domu narzędzi, wazonów i doniczek.
Przesądy cmentarne zakazywały siadania na grobach
Grób uważano za miejsce wiecznego spoczynku. Ludowe wierzenia stanowczo zakazywały siadania na grobie, deptania po nim, przechodzenia nad płytą nagrobną czy opierania się o nagrobek. Takie zachowanie miało przynosić nieszczęście i zaburzać spokój zmarłych.
Według jednego z wierzeń kobietom w ciąży, które złamały ten zakaz, groziła choroba stóp. Dziś ta zasada ma przede wszystkim wymiar etyczny, bo jest po prostu wyrazem szacunku wobec tych, którzy odeszli. Chodzi o zwykły szacunek.
Podobnie widzą to specjaliści od dobrych manier. Jadwiga Dębicka z wrocławskiej Akademii Dobrych Manier apeluje do rodziców, by zadbali o to, żeby dzieci nie zaburzały tego dnia, nie krzyczały i nie biegały po cmentarzu.
Ważny był też sposób zapalania zniczy. Ogień miał symbolicznie oczyszczać, więc musiał zostać wzniecony w odpowiedni sposób. Zapalniczka używana na co dzień mogła według przesądów sprowadzić choroby lub pecha. Dlatego zalecano używanie zapałek lub specjalnej, „cmentarnej” zapalniczki przeznaczonej wyłącznie do tego jednego celu.
Nowe buty i randka między grobami miały przynosić pecha
Cmentarz nie był też miejscem na pierwszą randkę. Wierzono, że umawianie się w takim miejscu przynosi nieszczęście, a miłość zrodzona wśród grobów nie ma szans przetrwać i jest skazana na smutek oraz rozłąkę.
Kolejny przesąd dotyczył obuwia. Nowe buty założone na cmentarz uważano za zły omen. Miały zapowiadać śmierć osoby, która je nosi, dlatego dawniej pilnowano tego szczególnie podczas uroczystości 1 listopada, gdy cmentarze odwiedzały tłumy wiernych. Dziś mało kto o tym pamięta.
Ostatni z siedmiu zakazów dotyczy samego pogrzebu. Zmarły nie powinien zostawać w domu przez niedzielę. Wierzono, że inaczej „pociągnie” za sobą kogoś z rodziny. Dlatego pogrzeby starano się organizować przed końcem tygodnia.
Współcześnie trudno to zrealizować, zwłaszcza jeśli śmierć nastąpiła w piątek. Mimo to przesąd wciąż bywa powtarzany w wielu regionach Polski.
Przypomnijmy, że przesądy cmentarne mają w większości charakter symboliczny i wywodzą się z ludowych wierzeń. Łączy je jedno. To szacunek wobec zmarłych, bo cmentarz pozostaje przestrzenią zadumy, a nie codziennych zwyczajów.
Źródło zdjęcia: Canva






