
W czwartek 22 października 2026 roku we wschodniej części Lubelszczyzny ruszy kolejne szczepienie lisów przeciwko wściekliźnie. Pracownicy Inspekcji Weterynaryjnej rozłożą ręcznie 8,4 tysiąca dawek. Służby mają jedną prośbę do mieszkańców. Nie wolno dotykać przynęt.
Szczepienie lisów obejmie pas przygraniczny
Akcję prowadzi Wojewódzki Inspektorat Weterynarii w Lublinie. Tym razem nie będzie zrzutów z samolotów, bo szczepionki trafią w teren wyłącznie rękami inspektorów.
Jak podaje Dziennik Wschodni, działania obejmą 26 gmin w pięciu powiatach: bialskim, włodawskim, chełmskim, hrubieszowskim i tomaszowskim. To rejony graniczące z Ukrainą i Białorusią.
Szczepionka zostanie rozłożona ręcznie przez pracowników Inspekcji Weterynaryjnej w pasie przygranicznym z Ukrainą oraz Białorusią, a także na terenie miejscowości, gdzie zostały stwierdzone ogniska wścieklizny w roku 2026 r.
– informuje Wojewódzki Lekarz Weterynarii w Lublinie Monika Michałowska.
Już w połowie października Michałowska zapowiadała w Radiu Lublin, że sytuacja jest dynamiczna. Zapowiedziała wtedy akcję bez zrzutu lotniczego, wyłącznie z ręcznym rozkładaniem szczepionki w powiatach przygranicznych, choć liczba dawek była jeszcze ustalana. Teraz wiadomo. Będzie ich 8,4 tysiąca.
Cztery ogniska wścieklizny w tym roku
Akcja to odpowiedź na nowe przypadki choroby. W 2026 roku w województwie lubelskim potwierdzono już cztery ogniska wścieklizny. Dwa wykryto w powiecie bialskim, dwa w tomaszowskim.
W trzech przypadkach chorobę stwierdzono u dzikich lisów, czyli u zwierząt, do których trafia szczepionka. Czwarty przypadek był bardziej niepokojący. Zakażony kot wrócił do domu i ugryzł swojego właściciela.
Ostatnie ognisko wykryto u lisa w powiecie tomaszowskim. To ono przesądziło o kolejnej akcji.
Dla porównania w 2025 roku w regionie odnotowano osiem przypadków. W 2024 roku było ich aż 36. Spadek jest wyraźny. Weterynarze nie odpuszczają.
Jak wygląda szczepionka i czego nie robić
Szczepionka ma postać blistra z płynem, ukrytego w przynęcie o intensywnym zapachu. Zapach ma zwabić lisy, ale niestety może też przyciągnąć psa albo kota, który wybierze się na spacer po polu czy lesie.
Inspektorzy apelują, by przynęt nie dotykać. Gdy dojdzie do kontaktu z zawartością blistra, skórę trzeba od razu umyć wodą z mydłem. Potem należy skontaktować się z lekarzem.
Właściciele zwierząt też mają swoje obowiązki. Przez dwa tygodnie po wyłożeniu szczepionki psy i koty nie powinny wychodzić na tereny objęte akcją. Każdy kontakt pupila z przynętą trzeba zgłosić lekarzowi weterynarii.
We wschodnich powiatach regionu obowiązkowo szczepi się także koty powyżej trzeciego miesiąca życia. Weterynarze przypominają, że zaszczepić można również bydło czy konie.
Przypomnijmy, że wścieklizna jest chorobą nieuleczalną i śmiertelną. Jej głównym nosicielem w Polsce jest lis rudy. Człowiek zaraża się najczęściej przez pogryzienie przez chore zwierzę. Ratunkiem są tylko szczepienia ochronne.
W całej Polsce obowiązkowo szczepi się psy powyżej trzeciego miesiąca życia. Za brak szczepienia grozi mandat w wysokości 500 złotych.
To już czwarta dodatkowa akcja szczepienia dzikich lisów w województwie lubelskim w tym roku. W trzech poprzednich na terenie całego regionu rozprowadzono ponad 700 tysięcy dawek. Weterynarze podkreślają, że tylko regularne szczepienia mogą ograniczyć rozprzestrzenianie się wścieklizny.
Źródło zdjęcia: Canva






