
Agata Kulesza rzadko mówi publicznie o życiu prywatnym, ale w najnowszym odcinku podcastu Gazety.pl zrobiła wyjątek. Małgorzacie Rozenek-Majdan opowiedziała o związku, na który wcale nie czeka z niecierpliwością. Przyznała też, co tak naprawdę ją pociąga. To wyznanie zaskoczyło.
Aktorka była gościnią programu Z bliska, który prowadzi Małgorzata Rozenek-Majdan, a rozmowę jako pierwszy opisał portal Plotek. Gospodyni nie owijała w bawełnę i zapytała wprost, czy Kulesza jest gotowa na nową relację.
Agata Kulesza o związku i „odmrożonym sercu”
Jak relacjonuje Plotek, aktorka zaczęła od tego, czego od dawna życzą jej przyjaciele, którzy chcieliby, żeby jej serce wreszcie „się odmroziło”. Sama Kulesza doszła jednak do zupełnie innego wniosku. Stwierdziła, że jest po prostu „naturalną singielką”, choć wcześniej w jej życiu nigdy tak nie było.
Po chwili rozładowała atmosferę żartem i zasugerowała, że to mężczyźni mogą się jej bać.
Oni się boją chyba mnie. Nie, żartuję
– powiedziała z uśmiechem.
Na tym jednak nie skończyła. Najciekawsze wyznanie padło chwilę później.
Kulesza przyznała, że jest sapioseksualna
Aktorka zdradziła, że uważa się za osobę sapioseksualną, czyli taką, którą w drugim człowieku pociąga przede wszystkim intelekt i błyskotliwość, a nie wygląd. Kulesza wyznała, że to właśnie mózg robi na niej największe wrażenie. Przyznała też, że jej wymagania mogą być nieco za wysokie i przez to być może omijają ją wspaniałe okazje.
Gwiazda opowiedziała również, jak wyobraża sobie związek dojrzałych ludzi. Nie chodzi jej o wspólne prowadzenie domu.
Ja też sobie trochę inaczej wyobrażam związek dojrzałych ludzi, który by się budował w takim wieku. Trochę sobie to wyobrażam jako naprawdę wielką przyjemność i wielką swobodę, czyli niecodzienność. Codzienność trzeba umieć dobrze urządzić, żeby ona nie zabijała. Codzienność bardzo dużo rzeczy zabija. A ja nie mam zamiaru z kimś rozmawiać o tym, kto ma zapłacić rachunki, kto ma wynieść śmieci. Ja bym chciała do kina fajnie pójść, pośmiać się.
– wymieniała.
Dodała, że chciałaby móc się komuś wypłakać i mieć kogoś blisko siebie, choć dopuszczenie drugiej osoby do siebie wcale nie jest dla niej proste.
Agata Kulesza nie potrzebuje związku do szczęścia
Najmocniej wybrzmiało jednak co innego. Aktorka podkreśliła, że partner nie jest jej potrzebny do tego, by czuła się szczęśliwa i spełniona.
Więc jak się zdarzy, to fajnie, ale jak się nie zdarzy, też jest fajnie naprawdę.
– przyznała.
Kulesza zauważyła, że ludzie są przyzwyczajeni do życia w parach, więc gdy mówi, że jest zadowolona, często słyszy, że w ten sposób tłumaczy się z samotności. Nie zamierza z tym walczyć.
Nie mam zamiaru wszystkich przekonywać. Jest mi dobrze. Mam swoje książki, mam swoje miejsce, mam swoje roślinki, mam swoich przyjaciół
– wyliczała.
Przypomnijmy, że Agata Kulesza urodziła się w 1971 roku w Szczecinie i ma na koncie cztery Orły, a jedną z najważniejszych ról zagrała w nagrodzonej Oscarem Idzie Pawła Pawlikowskiego. W latach 2006-2020 była żoną operatora Marcina Figurskiego, a rozwód poprzedziła długa batalia sądowa. Para ma córkę Mariannę, która urodziła się w 1996 roku.
Aktorka wciąż dużo pracuje. Od 16 października można ją oglądać w kinach w filmie „Czas, który nie nadszedł” Julii Rogowskiej, w którym gra kobietę odmawiającą poddania się kuracji odmładzającej.
Źródło zdjęcia: Wikipedia- Autorstwa Jarosław Roland Kruk – Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=15039380






