Nie żyje Michael Pfeffer! Tragiczny wypadek

Nie żyje Michael Pfeffer! Tragiczny wypadek

Michael Pfeffer nie żyje. Wieloletni reporter sportowy ZDF zmarł w wieku 67 lat po wypadku w falach u wybrzeży Rio de Janeiro. O śmierci Michaela Pfeffera poinformował jego przyjaciel Peter Leissl we wspomnieniu dla związku dziennikarzy sportowych. Zadał w nim poruszające pytanie.

Wspomnienie opublikował Związek Niemieckich Dziennikarzy Sportowych (VDS), a niemieckie media zaczęły szerzej pisać o tragedii 21 października 2026 roku. Dokładne okoliczności wypadku nie zostały publicznie wyjaśnione.

Jak podaje luksemburski portal L’essentiel, do wypadku doszło w połowie września. Wiadomość dotarła do opinii publicznej dopiero po kilku tygodniach.

Śmierć Michaela Pfeffera w Rio de Janeiro wstrząsnęła kolegami z ZDF

Brazylia była dla dziennikarza drugim domem. Jego żona Sylvia pochodzi właśnie stamtąd, a para miała mieszkanie w Rio de Janeiro, w dzielnicy Ipanema. Planowali zostać tam aż do grudnia.

Leissl wspominał letnie spotkanie z przyjacielem i jego żoną na tarasie. Małżeństwo zaprosiło wtedy sąsiadów i znajomych, a radość obojga na myśl o nadchodzącej podróży była wyraźnie widoczna. Tak to zapamiętał.

Michael Pfeffer przez lata relacjonował Tour de France

Do ZDF trafił w 1993 roku. Wcześniej uprawiał narciarstwo alpejskie i był nawet członkiem niemieckiej studenckiej kadry narciarskiej. Początkowo miał pracować przy mistrzostwach świata w narciarstwie alpejskim, ale ostatecznie przydzielono go do narciarstwa klasycznego.

Widzowie kojarzyli go z igrzyskami olimpijskimi, zawodami sportów zimowych i przede wszystkim z Tour de France. W latach 1998-2011 tworzył z Leisslem reporterski duet na trasie słynnego wyścigu. Razem pracowali w kabinie komentatorskiej, jeździli za peletonem od etapu do etapu i mimo napiętego grafiku znajdowali jeszcze czas na wspólne posiłki oraz poranne przejażdżki rowerowe.

Ostatnią dużą imprezą w jego karierze były igrzyska w Paryżu w 2024 roku. Potem odszedł z redakcji w ramach zmiany pokoleniowej. Sportu jednak nie porzucił. Rower, narty, rolki i kitesurfing wciąż wypełniały mu czas.

Peter Leissl pożegnał przyjaciela poruszającymi słowami

Wspomnienie Leissla nie jest suchą listą zawodowych sukcesów. Kolega opisał człowieka pełnego energii, ciekawego świata i kochającego sportowe wyzwania. Przypomniał też wypadek z 1999 roku, gdy podczas zjazdu w głębokim śniegu w amerykańskim Vail Pfeffer stracił przytomność i upadł. Za każdym razem wracał do formy.

Na koniec Leissl odniósł się do tragedii w Brazylii. Nie krył emocji.

Czy ty, drogi Michaelu, w swojej skłonności do ryzyka, wręcz w swoim szaleństwie prędkości, nie wyprowadziłeś losu nieco za bardzo?

– zapytał we wspomnieniu.

Pfeffer nie żył jednak wyłącznie adrenaliną. Interesował się kulturą i chętnie poznawał nowe miejsca, a w ostatnich latach podróżował z żoną między innymi po Włoszech i Gruzji.

Przypomnijmy, że dziennikarz pozostawił żonę Sylvię oraz dwoje dzieci, Clarę i Matteo. Córka poszła w ślady ojca i została dziennikarką. Syn odziedziczył po nim zamiłowanie do sportu i podróży.