
Maja Chwalińska wygrała turniej WTA 1000 w Wuhanie, pokonując w finale Sonay Kartal 2:6, 6:4, 6:2. To pierwszy tytuł w jej karierze. Nagroda dla Chwalińskiej za triumf w Chinach to prawdziwa fortuna, a do tego dochodzi skok w rankingu. Kwota robi wrażenie.
Finał rozegrano w niedzielę 18 października. Polka trafiła w nim na Brytyjkę Sonay Kartal, która w półfinale wyeliminowała Jelenę Ostapenko. Mecz trwał 166 minut i zaczął się dla Polki źle.
Chwalińska odwróciła losy finału w Wuhanie
W pierwszym secie Chwalińska szybko została przełamana i przegrała go 2:6. Druga partia była wyrównana. Polka wygrała ją 6:4 i doprowadziła do decydującego seta.
W nim zdominowała rywalkę i skończyło się na 6:2, choć w ostatnim gemie musiała jeszcze obronić trzy piłki na przełamanie. Wytrzymała.
To pierwszy tytuł w karierze Polki. Wywalczyła go w turnieju jednej z najwyższych rang w kobiecym tenisie.
Tyle wynosi nagroda dla Chwalińskiej za Wuhan
Sam awans do finału dał Polce 385 tysięcy dolarów, czyli blisko 1,5 miliona złotych. Tytuł to jednak zupełnie inna liga, bo nagroda dla Chwalińskiej za zwycięstwo w całym turnieju wynosi 665 tysięcy dolarów. Po przeliczeniu to niemal 2,6 miliona złotych. Robi wrażenie.
Nie jest to jednak największa nagroda dla Chwalińskiej w tym roku. Za awans do finału Rolanda Garrosa zgarnęła 1,4 miliona euro. Spora część tej sumy poszła wtedy na podatki, bo we Francji nagrody sportowe są wysoko opodatkowane.
Za zwycięstwo w Wuhanie Chwalińska zdobyła też 988 punktów do rankingu WTA, w którym przed startem turnieju była dwudziesta druga. Teraz awansuje na jedenastą pozycję. To najwyższe miejsce w jej karierze.
Co więcej, Chwalińska dołączyła do bardzo wąskiego grona. Wcześniej turniej rangi WTA 1000 wygrały z Polek tylko Agnieszka Radwańska i Iga Świątek.
Chwalińska po drodze pokonała Igę Świątek
Do finału Polka doszła po trudnych meczach, a trzy sety stoczyła między innymi z Marią Sakkari. W półfinale czekała na nią Iga Świątek i był to pierwszy w historii polski półfinał turnieju tej rangi.
Świątek w trakcie spotkania wezwała na kort fizjoterapeutkę, bo zmagała się z bólem nogi. Chwalińska wygrała pierwszego seta 7:5, a potem nie dała rywalce wielu szans i awansowała do finału.
Przypomnijmy, że obie tenisistki znają się od dzieciństwa. W 2015 roku zdobyły razem mistrzostwo Europy w deblu, a w 2017 roku doszły do finału juniorskiego Australian Open w grze podwójnej. Wcześniej zmierzyły się tylko raz, w 2016 roku w Sztokholmie. Świątek wygrała wtedy 6:2, 6:3.
W czerwcu, po sukcesie w Paryżu, Chwalińska ujawniła wiadomości od Igi Świątek. O ich relacji mówiła też w 2025 roku w rozmowie z Eurosportem.
Z Igą łączy nas kawał historii. Znamy się od 10. roku życia, więc już naprawdę bardzo długo. Grałyśmy wszystkie drużynowe mistrzostwa świata i Europy oraz razem jeździłyśmy na turnieje indywidualne. Dużo przeszłyśmy razem, myślę, że to łączy i sprawia, że po prostu chcesz, żeby druga osoba też spełniała swoje marzenia.
– przyznała wówczas tenisistka.
Ten sezon jest dla niej przełomowy, bo najpierw przyszedł finał w Paryżu, a teraz pierwszy tytuł i nagroda dla Chwalińskiej w Wuhanie. Trudno o lepszy finisz.
Źródło zdjęcia: @majachwalinska






