
Piecza współdzielona ma trafić do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Rada Ministrów przyjęła 3 listopada 2026 roku projekt, który ją definiuje i każe sądom rozważać ją w pierwszej kolejności. Nie będzie to jednak rozwiązanie automatyczne. Są sytuacje, w których sąd jej nie orzeknie.
Według Ministerstwa Sprawiedliwości, które przygotowało projekt, brak jednoznacznej definicji powoduje dziś, że sądy mogą różnie rozstrzygać podobne sprawy. Zmiany mają to uporządkować.
Piecza współdzielona dostanie definicję w kodeksie
Przepis obejmie rodziców, którym przysługuje władza rodzicielska i którzy nie mieszkają razem. Mają oni sprawować bieżącą pieczę nad dzieckiem na zmianę, w powtarzających się okresach. Nie muszą one być jednakowej długości.
Sąd będzie rozważał to rozwiązanie w pierwszej kolejności, jeśli okaże się zgodne z dobrem dziecka. Reguła obejmie sprawy rozwodowe i o separację. Dotyczy też rodziców, którzy żyją w rozłączeniu, a nie są małżonkami.
Nowy termin zastąpi stosowane dotąd między innymi w Kodeksie postępowania cywilnego określenie „piecza naprzemienna”. Rzecznik rządu Adam Szłapka podkreślił, że nowa definicja to realizacja konstytucyjnego prawa dziecka do wychowania przez oboje rodziców.
Zawsze na pierwszym miejscu będzie dobro dziecka
– zaznaczył.
Autorzy projektu wskazują, że piecza współdzielona może dobrze wpływać na rozwój fizyczny, psychiczny i emocjonalny dziecka. Ma też pomagać w zachowaniu bliskich więzi z obojgiem rodziców po rozpadzie rodziny.
Samo porozumienie rodziców nie przekona sądu
Sąd weźmie pod uwagę zdanie i rozsądne życzenia dziecka, a także jego wiek i stan zdrowia. Sprawdzi, czy rodzice potrafią się komunikować i współpracować w sprawach dziecka. Znaczenie będą miały sytuacja osobista każdego z nich, odległość między ich miejscami pobytu i dotychczasowy podział obowiązków.
Podstawowe warunki są dwa. Władzę rodzicielską muszą wykonywać oboje rodzice, a dziecko musi mieć odpowiednie warunki rozwoju i warunki materialne. Zgoda rodziców to za mało. Sąd nie orzeknie pieczy współdzielonej automatycznie tylko dlatego, że podpisali porozumienie rodzicielskie.
Przy każdym rozstrzyganiu o władzy rodzicielskiej i kontaktach sąd będzie musiał ustalić, czy dziecko jest bezpieczne i chronione przed przemocą domową. Rodzicowi stosującemu przemoc nie pozostawi władzy rodzicielskiej. To z kolei uniemożliwi orzeczenie pieczy współdzielonej.
Takiej formy opieki nie będzie też, gdy dziecko doświadcza przemocy, jest jej świadkiem albo zostaje angażowane w konflikt między rodzicami. Bezpieczeństwo ma być nadrzędne.
A co, gdy sąd odmówi, ale władza zostanie przy obojgu rodzicach? Wtedy ustali miejsce pobytu dziecka w aktualnym, a nie każdorazowym miejscu zamieszkania jednego z nich. Ma to zapobiegać jednostronnym zmianom miejsca pobytu, które mogą ograniczać kontakt z drugim rodzicem.
Rodzice mają chronić wizerunek dziecka, a projekt trafi do Sejmu
Nowe przepisy podkreślają też obowiązek ochrony prywatności i wizerunku dziecka. Chodzi o zdjęcia, filmy i informacje publikowane w internecie i mediach społecznościowych. To tak zwany sharenting. Szłapka wskazał, że problemem są liczne zdjęcia dzieci publikowane przez rozstających się rodziców bez konsultacji z nimi.
Przypomnijmy, że według danych Ministerstwa Sprawiedliwości w 2024 roku orzeczenie o wspólnej opiece zapadło w 76,9 procent spraw rozwodowych. W 2014 roku było to 33,1 procent. Wyłączną opiekę przyznawano wtedy matce w 60,7 procent spraw. Różnica jest wyraźna.
Do sądów wpływa rocznie blisko 60 tysięcy pozwów o rozwód. Około 60 procent z nich dotyczy małżeństw, w których wychowują się dzieci.
Badanie ARC Rynek i Opinia z marca 2026 roku, zlecone przez Fundację Dobre Współrodzicielstwo, objęło 1034 dorosłych. Za pieczą współdzieloną jako podstawową formą po rozstaniu opowiedziało się 67,4 procent pytanych.
Adwokatka Honorata Janik-Skowrońska z tej fundacji nazywa zmianę przede wszystkim porządkującą, a nie rewolucyjną. Prezes Paweł Sławski zaznacza, że piecza współdzielona ma sens wyłącznie tam, gdzie dziecko jest bezpieczne.
Rządowy projekt zostanie teraz skierowany do Sejmu. Leży tam już projekt poselski w tej sprawie, więc oba dokumenty mogą być rozpatrywane wspólnie. Po uchwaleniu ustawę czeka Senat i podpis prezydenta. Przepisy mają wejść w życie po 6 miesiącach od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.
Źródło zdjęcia: Canva






