
Sklepy zamknięte w święta to w tym roku aż cztery dni z rzędu. Od czwartku 24 grudnia do niedzieli 27 grudnia nie zrobimy zakupów w marketach, dyskontach ani galeriach handlowych. Ryszard Petru uspokaja, że nikt nie zostanie bez jedzenia. Ma też pomysł na zmiany.
Duże sklepy zamknięte w święta przez cały długi weekend
Wszystko przez kalendarz. Wigilia wypada w czwartek i od 2025 roku jest dniem ustawowo wolnym od pracy. W piątek i sobotę przypadają dwa dni Bożego Narodzenia, a zaraz po nich przychodzi niedziela niehandlowa.
Ostatnie przedświąteczne zakupy w dużych sklepach zrobimy w środę 23 grudnia. Markety otworzą się ponownie dopiero w poniedziałek 28 grudnia. Tłoczno może być w oba te dni.
Jak podaje money.pl, podobny układ kalendarza wróci dopiero w 2037 roku, o ile przepisy się nie zmienią. Konkretne godziny pracy 23 grudnia sieci ogłoszą bliżej świąt. Na razie ich nie znamy.
Sieci handlowe muszą zaplanować dostawy przed przerwą
Długa przerwa to wyzwanie także dla samych sklepów i ich dostawców. Najtrudniej będzie z żywnością o krótkim terminie przydatności, czyli z mięsem, rybami, nabiałem, warzywami i owocami. Każdy z tych produktów wymaga innych warunków przechowywania.
Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, mówiła o tym w rozmowie z Portalem Spożywczym.
Jest to duże wyzwanie zarówno po stronie sklepów, jak i dostawców. Nie wystarczy po prostu zwiększyć zapasów
– podkreśliła.
Sieci muszą przewidzieć, ile towaru sprzedadzą przed świętami, a ile powinno czekać na klientów po przerwie. Nie może zabraknąć produktów. Niesprzedana żywność nie powinna też trafić do kosza.
Nie wszystkie sklepy będą jednak zamknięte. Maciej Ptaszyński z Polskiej Izby Handlu zwrócił uwagę, że część mniejszych placówek, w tym sklepów franczyzowych, może korzystać z wyjątków od zakazu handlu. Tak było także przed rokiem.
Petru chce dwóch niedziel handlowych w miesiącu
Do świątecznej przerwy odniósł się w czwartek 5 listopada Ryszard Petru, poseł klubu Centrum, który był gościem Porannej rozmowy w RMF FM. Jego zdaniem Polacy nie są przyzwyczajeni do tak długich przerw w handlu. Czas od Wigilii do niedzieli nazwał długim okresem smuty zakupowej.
Uspokajał jednak, że handel nie stanie całkowicie.
Nie chcę powiedzieć, że ktokolwiek nie będzie miał co jeść, bo są inne sklepy i będą kurierzy latali z żywnością
– stwierdził były lider Nowoczesnej. Dodał, że marże będą wysokie, a sprzedawcy mogą na tym nieźle zarobić.
Petru od dawna opowiada się za liberalizacją zasad niedzielnego handlu i proponuje, by zmiany zacząć od miejscowości turystycznych. Zdradził też, że w piątek 6 listopada sejmowa komisja ma wrócić do projektu, który wprowadza dwie niedziele handlowe w miesiącu. Pracownicy dostawaliby za nie podwójne wynagrodzenie.
Projekt od dawna stoi w miejscu. Petru wskazywał wcześniej, że blokuje go Lewica. Teraz liczy na ludowców, bo Trzecia Droga szła do wyborów z postulatem liberalizacji niedzielnego handlu.
Nie ma u nich euforii na wszystkie niedziele handlowe. Na co drugą była pełna akceptacja po stronie ludowców 3 lata temu. Mam nadzieję, że się pod tym względem nie zmienili
– podsumował Petru.
Przypomnijmy, że od 2025 roku trzy niedziele przed Bożym Narodzeniem są handlowe. W tym roku wypadną 6, 13 i 20 grudnia. To one mają nieco rozładować kolejki. Pierwsza przypada w mikołajki.
Źródło zdjęcia: Canva






