Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Syndrom sztokholmski to stan psychiczny, który rozwija się między ofiarami przemocy a oprawcami. Jest reakcją na bardzo silny stres, który pojawia się w sytuacjach, np. kiedy jest się zakładnikiem, więźniem, ofiarą przemocy, wykorzystywania seksualnego, a nawet przemocy psychicznej w związku, czy mobbingu w pracy.
W syndromie dochodzi do nawiązania silnej, lojalnej relacji między ofiarą a sprawcą wykorzystywania. Ofiara zachowuje się tak, jakby nie zauważała, że jest krzywdzona. Mało tego, broni oprawcy i szuka dla niego wytłumaczenia.
W 1973 roku w Sztokholmie doszło do napadu na bank. Dwóch uzbrojonych napastników przez prawie sześć dni przetrzymywało czterech pracowników placówki. Gdy policji wreszcie udało się odbić zakładników, ci po uwolnieniu odmówili składania zeznań przeciwko oprawcom! Mało tego, żywili do nich tak pozytywne uczucia, że nawet zaczęli zbierać środki na ich obronę.
Kryminolog i psychiatra Nils Bejerot w tej sytuacji zaobserwował niecodzienne zjawisko, które nazwał syndromem sztokholmskim. Określił je jako silne emocjonalne lub psychologiczne połączenie ofiar z ich oprawcami.
Ofiary syndromu sztokholmskiego odznaczają się charakterystycznymi zachowaniami, które świadczą o nawiązaniu silnej emocjonalnej i psychologicznej więzi z katem.
W codziennym życiu każdy może być podatny na syndrom sztokholmski. To zjawisko nie dotyczy wyłącznie zakładników, czy więźniów- często doświadczają go osoby pozostające w toksycznych związkach, ofiary przemocy domowej, maltretowani partnerzy, czy wykorzystywane dzieci.
Dochodzi do niego, gdy przemoc trwa długo i istnieje bliski kontakt między ofiarą a sprawcą. W takiej sytuacji ofiary nie potrafią samodzielnie uwolnić się z toksycznej relacji. Poddają się oprawcy, cały czas tłumacząc i usprawiedliwiając jego zachowania, szukają winy w sobie.
Usprawiedliwiają swoich oprawców i nie potrafią od nich odejść, by ratować siebie. Pozostają w takich relacjach, zaprzeczając, że przemoc w ogóle ma w nich miejsce. Gdy już odchodzą i tak dalej bronią kata, mówiąc, że nie był taki zły lub wciąż go kochają…